piątek, 26 sierpnia 2016

Yuri CD Lavena

Zaśmiałam się cicho.
- Na pewno załapiesz, to jest bardzo proste. -posłałam jej uśmiech.
Siedziałyśmy na kanapie i gawędziłyśmy o różnych sprawach. Często się śmiałyśmy. Myślałam, że dłużej zajmie mi poznanie jakiejkolwiek osoby w nowym miejscu. Nigdy nie było mi łatwo nawiązywać nowych kontaktów, a tu proszę. Lavena była bardzo miła, przez chwilę czułam się jakbym miała młodszą siostrę. Uśmiechnęłam się w myśli.
- Może przejdziemy się? -spytałam przyglądając się pustemu kubkowi.
Lavena milczała przez dłuższą chwilę, więc przeniosłam wzrok na nią.
 
<Lavena?>

czwartek, 25 sierpnia 2016

Pina CD Theodor

Uśmiechnęłam się wesoło do nieznajomego.
-Pewnie. Co prawda jestem tu od kilku dni ale znam już część miejsc. Chodźmy- to powiedziawszy pociągnęłam go za dłoń. Spoglądając na niego przez ramię- z tego co widzę, to nawet dobrze szedłeś. Wystarczyło tylko skręcić w najbliższe prawo i tyle ale zaprowadzę cię tam.
-Dziękuję.
-Wszystkie formalności już załatwiłeś kolego?
-No nie, chciałem resztę dokończyć po wejścia do akademiku.
-Słuszna decyzja- zgodziłam się wymijając innych uczniów.- Po co targać ze sobą wszędzie bagaże... No, jesteśmy na miejscu- roześmiałam się pokazując na budynek przed nami po kilku minutach.- Akademik mamy podzielony na męski i żeński ale wszystko mamy w jednym budynku. Czekaj niech zgadnę: będziesz szukał teraz pokoju? Pomóc ci?
-Nie, dziękuję ale chyba już sam sobie poradzę.
-Super. To jak znajdziesz swoje lokum mogę cię zaprowadzić do administracji i będziesz miał to z głowy.
Pomachaliśmy sobie rękoma po czym obserwując go usiadłam sobie na murku, a raczej wyciągając się na nim koło drzewa zakładając sobie słuchawki i puszczając sobie jeden utwór. Właśnie skończyłam słuchać trzecią piosenkę gdy zauważyłam jak spokojnie idzie w moim kierunku. Wyjęłam słuchawki z uszu, wstałam otrzepując się przy tym i uśmiechnęłam się ponownie do niego.
-To jak? Papierki teraz?- Po czym się zaśmiałam.

<Theoś? c:>

Theodor CD Pina

- Jak będziesz palić… - zacząłem, ale Caid spiorunowała mnie wzrokiem, odsuwając zapalniczkę od papierosa, który miała w ustach. Instynkt mi podpowiadał, że ma ochotę mi przywalić, ale obecność osób trzecich ją od tego powstrzymywała. Chociaż nie, chyba raczej inna rzecz, nigdy nie zwracała uwagi na osoby wokół niej.
- Tak, tak. Umrę szybciej, dostanę raka płuc. Fakt, może jesteś wyższy, ale nie czyni tego ciebie z mojej niańki – sarknęła zirytowana i odeszła, ciągnąc za sobą ogromną, czerwoną walizkę. Uśmiechnąłem się w stronę odchodzącej siostry, czując się odrobinę zraniony. Najwidoczniej zostałem sam w wielkiej akademii, bez żadnej mapy czy planu placówki. Cóż, najważniejsze jest to, żeby iść przed siebie, nawet jeśli nie zna się drogi, prawda? Beztrosko ruszyłem w nieznane z zamiarem znalezienia akademika. To taki pierwszy cel, zanim zacznę całkowite zwiedzanie terenu szkoły. Łatwiej pomyśleć, niżeli zrobić. Za każdym razem, gdy mijałem to samo drzewo, mój uśmiech malał i przy ósmym razie zatrzymałem się zdezorientowany. Chyba chodziłem w kółko…
- Przepraszam. - Odwróciłem głowę w stronę wysokiego głosu i nieco zniżyłem wzrok, gdy zrozumiałem, że mam do czynienia z osobą odrobinę niższą. - Szukasz czegoś?
Uśmiechnąłem się szeroko do niebieskowłosej dziewczyny i kiwnąłem głową. W sumie nie szkodziło mi zapytać o drogę.
- Wiesz, gdzie jest akademik? - spytałem z nadzieją. - Jestem tu nowy i troszkę kręcę się bez celu.
 
(Pinuś? ^-^)

Lavena CD Yuri

Dałam jej chwilę do namysłu, związując swoje włosy, które zaczęły mi troszkę przeszkadzać, zasłaniając moje oczy. Gdy moje włosy były już związane, dziewczyna zaczęła mówić, a ja słuchałam jej z uwagą. Szermierka i strzelanie z łuku. Ciekawe czy ma też własny floret.Zastanowiłam się nad pytaniem Yuri. W sumie brzmiało to interesująco, a próbowanie nigdy nie szkodziło. Dobra, cofam nigdy, poprawiam to na przeważnie. Próbowanie przeważnie nie szkodziło.
- Czemu nie? - Uśmiechnęłam się do brunetki, acz odrobinę nerwowo. - Mam nadzieję, że nie będę aż tak kiepską uczennicą i załapię przynajmniej podstawy – dodałam ni żartobliwym ni poważnym tonem.

Odchodzi ~ Hanae

Odchodzi ~ Hanae, powód: decyzja admina

Theodor Iarvel

"...nieświadomość to fundament życia. Gdyby serce mogło myśleć, przestałoby bić."



|| Theodor || Theo || Anglia/Londyn || Biseksualny || 0PA
Wiek
15 lat || 6.XI
Płeć
Mężczyzna
Głos
Pokój
V
Aparycja
Theodor w swojej rodzinie jest jednym z najniższych przedstawicieli płci męskiej, jednak nadal udaje mu się przewyższyć starszą siostrę o te parę centymetrów przy swoich stu osiemdziesięciu trzech centymetrach wzrostu. W odróżnieniu od Caid ma bursztynowe tęczówki, na które często opadają potargane, blond włosy. Jeśli chodzi o ubrania przede wszystkim stawia na wygodę. Najczęściej ubiera luźne jeansy, jakąś koszulkę z nadrukiem oraz czarne tenisówki, ewentualnie się pofatyguje i odstawi na jakieś bardziej oficjalne wydarzenia.
Zazwyczaj na prawej dłoni nosi rękawiczkę, by ukryć blizny, gdy pewne wredne kocisko paskudnie drapnęło Theodora. Nawet jeśli rodzina mówiła mu, że to głupota on i tak nie słuchał, po prostu czuł się tak bardziej komfortowo.
Charakter
Theo jest osobą doprawdy nieogarniętą i zapominalską, raz nawet przyszedł do szkoły w spodniach od piżamy. Do tego blondyn jest niesamowicie szczery, a dodając do tego jego całkowity brak taktu, mamy tragiczną mieszankę. Mówi bez namysłu, nie zważając na konsekwencje swoich słów. Jeśli kogoś obraża, robi to nieświadomie. Tak, naprawdę nieświadomie umie powiedzieć komuś obelgę w twarz. Chociaż nigdy nie jest to bezpośrednia obelga (czyt. nie rzuca po prostu obraźliwym tekstem), a mówi to tak pokrętnie , że nikt nie potrafi się zorientować łącznie z nim samym. Na ogół stara się być dla wszystkich miły (oprócz siostry, nawet w nim budzi się diabeł przy tej awanturniczce), a do osób mu bliskich przyczepia się jak rzep do psiego ogonu. W sumie to jest takim wiernym szczeniaczkiem, który chodzi krok w krok za swoim właścicielem, domaga się pieszczot oraz wymaga ciągłej opieki. Nie potrafi kogoś szczerze nienawidzić, dlatego nikogo nie uznaje za swojego wroga, nawet jeśli druga osoba twierdzi inaczej.
Historia
Dzieciństwo miał dość spokojne, nie licząc parę wyskoków z siostrą oraz pamiętną bitwę na kije, po której skończył z ogromnym guzem na czole. Kilka lat później w podstawówce drogi jego oraz jego siostry zaczęły się nieco rozjeżdżać i zajął się swoim życiem. Swoją madness odkrył dopiero w pierwszej gimnazjum, gdy przed jego oczyma zaczęły się pojawiać czarne postacie, co początkowo utrudniało mu zidentyfikowanie niektórych osób. Gdy mylił czyjeś imiona, wszyscy zrzucali to na jego nierozgarnięcie. Z dwa miesiące zajęło mu pojęcie tego wszystkiego i zaczął rozpoznawać innych po głosie, dlatego jeśli choć raz usłyszał jakąś osobę, będzie w stanie ją rozpoznać. Nawet gdy będzie przypominać jedną, wielką czarną plamę.
Gdzieś tak po roku, rodzice oświecili go i Caid, że posiadają madness, jednak w przeciwieństwie do siostry nie sprawiała mu aż tak dużych problemów (chociaż niektórych rzeczy wolałby nie wiedzieć), to chciał się dowiedzieć o tym nieco więcej. Dlatego przyjechał wraz z siostrą aż do Japonii, do Rivaux.
Umiejętności
Widzi, kiedy ktoś kłamie. W zależności od tego czy ludzie mówią prawdę czy nie w jego oczach zmieniają barwę na czarną, przypominają wtedy nieco swój własny cień, tylko że ciemniejszy. Jeśli nie kłamią, są normalni, żadnych czarnych postaci. Theodor nie umie dezaktywować tej madness.
Rodzina
Rodzice oraz Caidence
Partner
 Woli o tym nie rozmawiać
Ciekawostki
✶ Uwielbia fotografię, także proszę się nie dziwić, jeśli zaraz komuś zrobi zdjęcie ✶
✶ Nie ma osoby, którą by uznał za wroga, nawet jeśli druga strona będzie go szczerze nienawidzić ✶
✶ Ma słabość do uroczych osób oraz zwierząt ✶
✶ Ma klaustrofobie ✶
✶ Uwielbia kolor niebieski oraz złoty ✶
✶ Lubi koty, problem w tym, że one go już nie bardzo, także się do nich nie zbliża za często ✶

Steruje; Emmalice

wtorek, 23 sierpnia 2016

Caidance Iarvel

"Zabijanie dla pokoju jest jak pieprzenie się dla cnoty."

|| Caidence || Caid || Honey ||Anglia/Londyn|| Biseksualna || 0PA
Wiek
16 lat || 17.II
Płeć
Kobieta
Głos
Pokój
VII
Aparycja
Kiedyś popielata brunetka, obecnie farbnięta na czarno dziewczyna z kanarkowymi kosmykami włosów na grzywce. Tego samego odcieniu żółci są jej oczy, które spoglądają na każdy szczegół z uwagą, nawet jeśli jedno jest ukryte pod długą grzywką. Mierzy ponad metr siedemdziesiąt siedem, także do najniższych nie należy. Ciut zbyt blada, ale nie jakoś przesadnie, także irytuje się, gdy ktoś pyta, czy nie jest przypadkiem chorobliwa. Jest też posiadaczką odstających uszu, które stara się jakoś schować za swoimi włosami, ale i tak zaraz włosy wracają na swoje poprzednie miejsce, a uszy jak widać, tak widać. Jeśli spytasz ją, czy ma jakiś tatuaż, ta zaprzeczy. Tak, to jest gdy się przed bratem i rodzicami w tajemnicy robi tatuaż w postaci pięciu gwiazd na plecach pod szyją. Caid ma trzy zasady jeśli chodzi o makijaż oraz ubiór. Pierwsza - tylko tusz do rzęs, ewentualnie inne kosmetyki by podkreślić oczy i czasami pomadka, z innymi do diabła. Nie będzie się przecież przesadnie tapetować. Druga - kokardy, wstążki i kwiatki jako ozdóbki to w jej przypadku gwóźdź do trumny. Ostatnia - jej różowe trampki są przepiękne, każdy kto będzie śmiał twierdzić inaczej, dostanie bez uprzedzenia w pysk.
Charakter
Widzicie ta miło wyglądającą panienkę na górze na zdjęciu? Tak? No, to teraz zniszczę waszą iluzję na wasze wyobrażenie o Caidance. Słowo, które idealnie opisuje rzeczoną pannę to awanturniczka, bardzo kłótliwa. Stosuje się do zasady "Dobra drama nie jest zła", przy okazji lubi wyciągać drugą stronę innych ludzi, patrzeć jak tracą nerwy i pochłania ich złość oraz bezsilność, gdy druga strona ma całkowitą racje. Chociaż bardziej preferuje kłótnie oraz sprzeczki czysto przyjacielskie, małe, nic nie znaczące i dla śmiechu. Acz posada obserwatora i osoby, która spowodowała kłótnie, też ją cieszy. Stoi wtedy w cieniu z uśmiechem kota, któremu udało się pod nosem właściciela zjeść złotą rybkę i rozleniwić się na jego fotelu. Żeby przedstawić ją z nieco lepszej strony powiem, że jest dość dobrym przyjacielem. Może nie takim, co ci urządzi na urodziny najlepszą imprę na świecie, a gdy będziesz płakać i żalić się nad sobą, da ci się wypłakać w rękaw. To nie ten adres, moi drodzy. Prezent urodzinowy da ci tydzień po twoich urodzinach, za nic w świecie się nie przyznając, że zapomniała, a argumentem głównym będzie: "Chciałam być jedyną, która da ci dzisiaj prezent". A gdy będziesz się użalać, nie licz na słowa pocieszenia. Da ci kopa w tyłek, postawi do pionu, a potem zacygani paczkę papierosów. Nadal źle? Dobra, może inaczej. Będzie stała za tobą murem, nawet jeśli świat będzie się sypał, a wszyscy dla jego ocalenia będą chcieli poświęcić twoje istnienie. Jak się wypłaczesz, dzień później podpisze pakt z diabłem, zaprzedając, żebyś mógł powiedzieć potem, że jesteś szczęśliwy. I może się spóźni z prezentem na twoje urodziny, bo o nich zapomniała, ale plaża, ciasto z krzywo wetkniętymi świeczkami, dwie butelki alkoholu oraz pudło fajerwerek powinno wszystko wynagrodzić. Lepiej? To dobrze. Teraz przejdźmy do reszty. Z reguły jest wredna, ale na swój sposób uprzejma, chyba że jest tobą zauroczona, to będzie dla ciebie jeszcze wredniejsza, ale od czasu do czasu będzie ci słodzić.
Historia
Urodziła się w Londynie pamiętnego dnia 17 lutego, kiedy śnieg był zaledwie papką i bałwana się z niego ulepić nie dało. Rok, a dokładniej półtorej roku później na świat przyszło przekleństwo zwane Theodor. Nie, żeby rodzeństwo się nie dogadywało. Razem po prostu tworzyli absurdalną i wybuchową mieszankę, ale mimo wszystko trzymali się razem. Dopiero w szkole podstawowej ich drogi nieco się rozjechały, gdy Caid obcięła dziewczynce z klasy włosy na chłopaka, mówiąc "Wyglądała okropnie, proszę pani. Teraz wygląda o wiele lepiej, nie uważa pani?" i wkroczyła na swoją życiową ścieżkę awanturniczki. Im dalej tym gorzej, ale rodzice nie mieli nic przeciwko jej wyskokom, dopóki miał kto ją trzymać na krótkiej smyczy i nie dzwonili do nich z posterunku policji, że Caidance Iarvel czeka na nich zakuta w kajdanki. Swoją madness odkryła w gimnazjum, gdy wszyscy, nie licząc dwóch wyjątków, zaczęli od niej uciekać i to dość mało dyskretnie, zignorowała to. Dopiero gdzieś w drugiej klasie rodzice uświadomili swoim dzieciom, że posiadają madness. Cóż, Caid starała się nad swoją zapanować i po części się jej to udało. Po części, gdyż nadal traciła panowanie, co kończyło się uciekającymi przed nią tłumami. I mniej więcej tak trafiła do Rivaux. Przez uciekające przed nią tłumy.
Umiejętności
Można powiedzieć, że Caid odstrasza wszystkich, dosłownie. Wystarczy, że ktoś na nią spojrzy albo ona na kogoś, a ta osoba już wieje gdzie pieprz rośnie. Może dlatego, że gdy na nią spodobają, to widzą rzeczy, których się boją i ich wpędzają w ogromne przerażenie albo po prostu dziewczyna jest sama w sobie straszna. Ostatnio zaczęła nad tym lepiej panować i coraz mniej osób od niej ucieka, chociaż czasami jej madness wymyka się spod kontroli. Co czasami jest przydatne, gdy stoi w bardzo długiej kolejce i chce przedostać się do przodu. Wystarczy, że odstraszy wszystkich ludzi. Wyjątkiem są jej bliskie osoby, na które rzadko działa madness dziewczyny, ponieważ widzą samą Caid, nikogo innego i nic innego.
Rodzina
Rodzice oraz brat Theodor
Partner
Brak, nie ma, pustka!
Ciekawostki
☛ Gdy się rumieni, to najbardziej czerwone są jej uszy.☚
☛ Nie rozstaje się ze swoją gitarą - Zimt, gdyż tak ją nazwała☚
☛ Chowa urazę do brata, ale stara się z nim jakoś o to nie żreć☚
☛ Gdy chce być sama, często używa swojej madness by odstraszać innych☚
☛ Nawet jak nie ma przy sobie papierosów, to ma zapalniczkę☚
☛ Kolekcjonuje noże (nie, nie kuchenne), jej matka na początku się z nią o to kłóciła, ale potem się poddała i zaczęła sobie wmawiać: "To takie same hobby, co zbieranie znaczków, Coral. Takie same jak znaczki."☚



Steruje; Emmalice

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Yuri CD Lavena

Zastanowiłam się chwilę.
- No więc, uwielbiam spacery po lesie, uprawiać różne sporty, szczególnie strzelanie z łuku i szermierka. Ale wspinanie się po drzewach kocham najbardziej na świecie.
- Strzelasz z łuku? -spytała zaciekawiona Lavena. Pokiwałam twierdząco głową.
- Tak, w szkole chodziłam do klasy sportowej o kierunku strzeleckim. Mam nawet swój własny łuk, ale został w domu Leen'a. Muszę mu powiedzieć, żeby mi go przywiózł. Może chciałabyś się nauczyć strzelać? -zaproponowałam. Już sobie wyobrażałam siebie w roli instruktorki.

<Lavena?>

Odchodzi ~ Seth

Odchodzi ~ Seth, powód: decyzja właścicielki

Podliczanie

Konbanwa (/*3*)/ w tym tygodniu podliczanie nieco się spóźniło z powodów drobnych komplikacji... Ale cóż, było powiedziane że mogę się odrobinę spóźnić c'nie? W tym tygodniu nasza aktywność spadła, wielu również członków zdecydowało się na odejście, co bardzo zasmuciło moje serduszko °^° ale mimo to cieszę się, że nadal pozostała garstka aktywnych członków, regularnie udzielających się na blogu. Co do nieaktywności, osoby, które ociągają się z opowiadaniami dłużej niż tydzień, dostaną oficjalne upomnienie, na które mają odpowiedzieć w ciągu 48 godzin. Po tym czasie ich postać zostanie usunięta. Na miejsce usuniętych postaci pojawiło się kilka nowych, które nie będą wliczane jeszcze do podliczania (wyjątkiem jest, jeśli postacie wysłały już swoje pierwsze opowiadanie).
Na dzień dzisiejszy:

Uczniowie
16
 
Chłopcy:
7

Dziewczyny:
8  

Nowi członkowie:
Isao Ishihara

Nieobecności:
Utau (czas nieokreślony)
Vincent (czas nieokreślony)

Punkty:
Ayame Shimizu: 0 PA
Celestia Lundenberg: 10 PA
Charlotte Lovegood: 8 PA
Hanae Arakida: 0PA
Kano Shuuya: 0PA
Lavena Kelynn: 5PA
Naomi Yuzuriha: 7PA
Pina Creator: 0PA
Ryan Deyvond: 7PA
Seth Stewardson: 0PA
Xavier Goldblatt: 7PA
Yuri Tuan: 0PA
Yves Camelot: 0PA

 
~~~
Spóźnialski SamozwańczyHrabia