-...potocznie nazywają mnie złodziejem dziewictw. A ty co mi o sobie powiesz Ciziu?- wyszczerzył się głupio, zapewne zdając sobie sprawę z tego jak zabrzmiało to, co powiedział.
Poprawiłam opadające na twarz włosy i zaśmiałam się cicho. Wyglądał całkiem zabawnie, kiedy uśmiechał się w ten sposób. Usiadłam w wygodniejszej pozycji i delikatnie przechyliłam głowę, wpatrując się w liczne wieżowce, odznaczające się na tle ściemniającego się powoli nieba. Opowiedzieć coś o sobie? Przetarłam skronie, zastanawiając się, co powinnam powiedzieć, żeby nie zanudzić go na śmierć. Ukradkiem spojrzałam na Leona, głupawy uśmiech zniknął już z jego twarzy. Siedział i wpatrywał się przed siebie, czekając aż zacznę mówić.
-No więc....jestem Rae, ale najwidoczniej znalazłeś już dla mnie przezwisko.- nieznacznie uniosłam kąciki ust do góry- Nie przeszkadza mi ono, więc mów na mnie jak chcesz, raczej się nie obrażę. Pochodzę z Hiroszimy i w sumie tam spędziłam 3/4 mojego życia, rzadko kiedy wyjeżdżałam. Rodziców nigdy nie było w domu, zresztą nawet jeśli byli to nie zwracali na mnie uwagi. Wychował mnie mój starszy brat. Dzięki niemu zaczęłam ćwiczyć i grać w kosza.-objęłam się ramionami i delikatnie uśmiechnęłam- Na początku liceum dołączyłam do damskiej drużyny. Byłyśmy naprawdę zgranym zespołem i szło nam całkiem nieźle. Wygrywałyśmy i "przynosiłyśmy chlubę szkole".- pokazałam cudzysłów w powietrzu, przewracając oczami- Jednak wszystko skończyło się paskudnie. Oskarżono mnie o oszustwo i wyrzucono z drużyny. Przezwiska i plotki o tym jaka jestem zła pewnie nadal gdzieś krążą- wzruszyłam ramionami- No cóż, ludzie lubią mówić o czymś, o czym nie mają najmniejszego pojęcia. Reszta mojego życia to raczej nic...wartego opowiedzenia - wstałam i podeszłam do barierki, która miała zapewne chronić przed upadkiem.
Skrzyżowałam ręce na piersiach i oparłam o zimną stal. Chłód metalu wywołał u mnie delikatne dreszcze. Wzdrygnęłam się i owinęłam bluzą najmocniej jak potrafiłam. Opuściłam głowę, wpatrując się w przejeżdżające na dole samochody, błyszczące neony i banery reklamowe. Ze świstem wypuściłam powietrze z ust i przymknęłam oczy. Prawie wygadałam się o rzeczach, na których temat wolałabym nie wspominać. Wydaje mi się, że i tak powiedziałam za dużo. Otworzyłam oczy i ukradkiem spojrzałam na czarnowłosego. Cały czas siedział w tej samej pozycji, wpatrując się w bliżej niezidentyfikowany punkt przed sobą. Jego twarz nie ukazywała żadnych emocji, nie wiedziałam o czym myślał, ani co czuł w tej chwili. Był intrygującą osobą, którą z nieznanych mi powodów chciałam poznać bliżej. Odwróciłam się, opierając łokcie o stalową barierkę.
-A ty? Może powiesz mi o sobie coś jeszcze...jeśli to nie problem, złodzieju dziewictw.- uśmiechnęłam się nieznacznie, czekając na odpowiedź.
<Leoś? 8) >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rae i Leon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rae i Leon. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 sierpnia 2016
niedziela, 14 sierpnia 2016
Leon C.D Rae
Z nieznanych mi przyczyn czułem się winny... Czułem, że gdyby nie był zwykłym dupkiem dziewczynie nic by się nie stało. Więc gdy tylko znikła po zajęciach jak ten głupi chodziłem sprawdzając po kontach czy aby na pewno gdzieś znów nie wpada w tarapaty. Gdy tylko zaczepiła mnie na korytarzu poczułem jak naprawdę ciężki kamień spada mi z serca. Nie chciałem jej odmawiać tego czasu.... Jednak czy byłem w stanie sprostać takiemu wyzwaniu? Kontakt z drugim człowiekiem...
- Nie boisz się mnie? - Spytałem przyglądając się jej uważnie. Po tym wszystkim powinna trzymać się ode mnie z daleka, normalny człowiek zrozumiałby to od razu, jednak z jakiegoś powodu przylepiła się do mnie jak taki upierdliwy rzep...
- Pomogłeś mi... Więc nie możesz być kimś złym. - Niepewnie uśmiechnęła się przy tych słowach. Wyglądała przy tym całkiem uroczo... Nerwowo rozejrzałem się po korytarzu.
- Więc chodźmy... - Burknąłem pod nosem i ruszyłem w tylko sobie znanym kierunku. Dziewczyna nie potrzebowała zachęty ruszyła za mną. Szliśmy w ciszy, tak było najlepiej. Bez zbędnych słów, zresztą rozmowa pewnie i tak by się nie kleiła. Byliśmy tak bardzo różni... Ale czułem, że również jesteśmy bardzo podobni. Sam nie umiałem tego pojąć. Po dłuższym marszu doszliśmy do drzwi na samym szczycie schodów. Naciąłem klamkę i drzwi z głuchym skrzypieniem się otworzyły. Byliśmy na samym szczycie szkoły, a więc po przekroczeniu progu znaleźliśmy się na dachu. Jedynym miejscu gdzie człowiek mógł poczuć się naprawdę spokojnym. Dziewczyna od razu rozpromieniła się rozglądając dookoła.
- Cudny widok... - Wyszeptała. Panorama Tokio, może nie oddaje tego co góry czy morze. Jednak również ma swój wyjątkowy klimat. Usiadłem na ziemi, delektując się resztkami słońca tego dnia. Pogoda była cudna, więc i niebo tej nocy powinno być przejrzyste, a gwiazdy piękniejsze niż zazwyczaj. Dziewczyna usiadła obok mnie. Nadal była blada, świeże powietrze powinno dobrze jej zrobić. A tak przynajmniej czułem.
- Jestem Leo... - Zacząłem i na chwile się zawahałem. - Ale potocznie zwą mnie złodziejem dziewictw 8) - Wyszczerzyłem się głupio, na samą myśl jak to debilnie musiało zabrzmieć. - A co ty mi o sobie powiesz Ciziu?
- Nie boisz się mnie? - Spytałem przyglądając się jej uważnie. Po tym wszystkim powinna trzymać się ode mnie z daleka, normalny człowiek zrozumiałby to od razu, jednak z jakiegoś powodu przylepiła się do mnie jak taki upierdliwy rzep...
- Pomogłeś mi... Więc nie możesz być kimś złym. - Niepewnie uśmiechnęła się przy tych słowach. Wyglądała przy tym całkiem uroczo... Nerwowo rozejrzałem się po korytarzu.
- Więc chodźmy... - Burknąłem pod nosem i ruszyłem w tylko sobie znanym kierunku. Dziewczyna nie potrzebowała zachęty ruszyła za mną. Szliśmy w ciszy, tak było najlepiej. Bez zbędnych słów, zresztą rozmowa pewnie i tak by się nie kleiła. Byliśmy tak bardzo różni... Ale czułem, że również jesteśmy bardzo podobni. Sam nie umiałem tego pojąć. Po dłuższym marszu doszliśmy do drzwi na samym szczycie schodów. Naciąłem klamkę i drzwi z głuchym skrzypieniem się otworzyły. Byliśmy na samym szczycie szkoły, a więc po przekroczeniu progu znaleźliśmy się na dachu. Jedynym miejscu gdzie człowiek mógł poczuć się naprawdę spokojnym. Dziewczyna od razu rozpromieniła się rozglądając dookoła.
- Cudny widok... - Wyszeptała. Panorama Tokio, może nie oddaje tego co góry czy morze. Jednak również ma swój wyjątkowy klimat. Usiadłem na ziemi, delektując się resztkami słońca tego dnia. Pogoda była cudna, więc i niebo tej nocy powinno być przejrzyste, a gwiazdy piękniejsze niż zazwyczaj. Dziewczyna usiadła obok mnie. Nadal była blada, świeże powietrze powinno dobrze jej zrobić. A tak przynajmniej czułem.
- Jestem Leo... - Zacząłem i na chwile się zawahałem. - Ale potocznie zwą mnie złodziejem dziewictw 8) - Wyszczerzyłem się głupio, na samą myśl jak to debilnie musiało zabrzmieć. - A co ty mi o sobie powiesz Ciziu?
*Ciziu wybacz, że takie krótkie xc brak mi wszystkiego xx*
sobota, 13 sierpnia 2016
Rae CD Leon
Chłopak poczochrał moje włosy, co nieco dodało mi odwagi i uspokoiło targające mną emocje. Podniosłam głowę, wpatrując się w jego złote tęczówki, jednak mój wzrok szybko przykuło coś innego. Uśmiech, szczery, nie wymuszony. On na prawdę się uśmiechał. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Od czasu naszego pierwszego spotkania zaczęłam uważać go za pozbawionego uczuć dupka, który przejmuje się jedynie swoją własną osobą. Nie sądziłam, że moja opinia na czyjś temat będzie w stanie zmienić się w tak krótkim czasie. Uratował mnie. Boję się myśleć o tym, co stałoby się gdyby go tutaj nie było. Ukradkiem spojrzałam w stronę wijącego się z bólu nauczyciela. W jednej chwili poczułam strach i obrzydzenie na samo wspomnienie jego śliskich łap, wędrujących po moim ciele. Odwróciłam głowę, zaciskając powieki. Słone łzy spływały mi po policzkach, sklejając ze sobą pojedyncze kosmyki włosów. Zacisnęłam piąstki, starając się odgonić od siebie narastające emocje, jednak nie potrafiłam, wygrały. Owinęłam ramiona wokół klatki piersiowej i mimowolnie odsunęłam się do tyłu. Czarnowłosy uważnie obserwował moje ruchy, jakby próbując z nich coś wyczytać.
-Dz..Dziękuję, choIernie Ci dziękuję- mój głos drżał wraz z każdym kolejno wypowiedzianym słowem- I przepraszam za to oko..ja..
-Uspokój się...- jego głos był spokojny, zupełnie inny niż ten, którym "posługuje się" na co dzień
Delikatnie otarłam dłonią, spływające po zaczerwienionych policzkach łzy. Mimo wszystko miał rację, nie powinnam być aż taką histeryczką. Odetchnęłam głęboko i ostrożnie podniosłam się z ziemi.
-Powinniśmy już iść...zaraz zacznie się następna lekcja.- spróbowałam się uśmiechnąć, jednak wyszedł z tego jedynie nieudolny grymas
- Jesteś pewna?- również wstał i spojrzał w moje czerwone od płaczu oczy
-Tak...chyba tak
Nie powiedział już nic więcej. Nacisnął klamkę i oboje wyszliśmy z sali. Szliśmy w ciszy, której żadne z nas nie miało zamiaru przerywać, nie powinno jej przerywać. Dotarliśmy pod klasę równo z dzwonkiem. Usiadłam sama gdzieś z tyłu sali. Przez cały dzień nie potrafiłam się skupić, moje myśli krążyły wokół wydarzeń sprzed kilku godzin. Ciągle byłam przerażona i roztrzęsiona. Co jakiś czas ukradkiem spoglądałam w stronę Leona. Byłam mu niezwykle wdzięczna za to co zrobił, może jednak nie był taki zły jak się wydawał. Po skończonych zajęciach czym prędzej pobiegłam do pokoju, unikając innych osób jak ognia. Rzuciłam swoje rzeczy w kąt pokoju i weszłam pod prysznic. Potrzebowałam go jak nigdy wcześniej. Zrzuciłam z siebie wszystkie ubrania i odkręciłam wodę. Ciepłe strumienie spływały po moim nagim ciele, pomagając uspokoić natłok myśli. Dlaczego to mi zawsze przytrafiają się takie sytuacje? Przejechałam dłonią po wewnętrznej części uda, natrafiając na dość sporą bliznę. Wzdrygnęłam się na samą myśl o związanej z nią historii. Widok zapłakanej szesnastoletniej siebie w rozerwanej koszulce, z rozciętą wargą i kilkoma siniakami na ręce powracał za każdym razem kiedy natrafiałam na okropną szramę. Wtedy też ktoś musiał mnie ratować, mój brat Daiki. Czasem miałam wrażenie, że jestem całkowicie zależna od innych osób, jak małe dziecko, którego nie można odstąpić nawet na krok, bo zrobi sobie krzywdę.
-Jestem żałosna.-mruknęłam, zwiększając temperaturę wody
Powinnam nad sobą popracować, stać się bardziej samodzielna, bo w przeciwnym razie na prawdę źle skończę. Myłam się już prawie godzinę, starając się pozbyć pozostałości po ohydnym dotyku nauczyciela. Moja skóra była już zaczerwieniona, jednak wciąż czułam na sobie to paskudztwo. Myślami wracałam do wydarzeń z sali gimnastycznej. Pożądanie, jakie widziałam w oczach nauczyciela i ulga, którą poczułam kiedy na sali pojawił się Leon, powalając tego zboczeńca.
-Wyłaź wreszcie.- moja współlokatorka dobijała się do drzwi już którąś minutę
Zakręciłam wodę i ubrałam w wcześniej uszykowane rzeczy. Wyszłam z łazienki, od razu kierując się w stronę swojej części pokoju. Wtuliłam głowę w miękką poduszkę i wyjęłam telefon z kieszeni. Zaczęłam przeglądać najróżniejsze strony internetowe, próbując się czymś zająć i zapomnieć o nieprzyjemnych wydarzeniach. Niestety bezskutecznie. Usiadłam na krańcu łóżka, zastanawiając się, co powinnam zrobić. Najchętniej poszłabym gdzieś z dala od szkoły, jednak włóczenie się samotnie po mieście odpadało, nie w najbliższym czasie. Podniosłam się do pionu i narzucając na ramiona czarną bluzę, wyszłam z pokoju. Nogi same niosły mnie w stronę męskiego akademika. Skręciłam na kolejnym zakręcie i zobaczyłam przed sobą znajomą sylwetkę. Przyśpieszyłam kroku i odkaszlnęłam, zwracając na siebie uwagę czarnowłosego.
-Cześć...ja..potrzebuję towarzystwa, bardzo. Jesteś jedyną osobą, którą znam, więc pomyślałam, że...-zawahałam się przez chwilę- spędziłbyś ze mną trochę czasu?
-Dz..Dziękuję, choIernie Ci dziękuję- mój głos drżał wraz z każdym kolejno wypowiedzianym słowem- I przepraszam za to oko..ja..
-Uspokój się...- jego głos był spokojny, zupełnie inny niż ten, którym "posługuje się" na co dzień
Delikatnie otarłam dłonią, spływające po zaczerwienionych policzkach łzy. Mimo wszystko miał rację, nie powinnam być aż taką histeryczką. Odetchnęłam głęboko i ostrożnie podniosłam się z ziemi.
-Powinniśmy już iść...zaraz zacznie się następna lekcja.- spróbowałam się uśmiechnąć, jednak wyszedł z tego jedynie nieudolny grymas
- Jesteś pewna?- również wstał i spojrzał w moje czerwone od płaczu oczy
-Tak...chyba tak
Nie powiedział już nic więcej. Nacisnął klamkę i oboje wyszliśmy z sali. Szliśmy w ciszy, której żadne z nas nie miało zamiaru przerywać, nie powinno jej przerywać. Dotarliśmy pod klasę równo z dzwonkiem. Usiadłam sama gdzieś z tyłu sali. Przez cały dzień nie potrafiłam się skupić, moje myśli krążyły wokół wydarzeń sprzed kilku godzin. Ciągle byłam przerażona i roztrzęsiona. Co jakiś czas ukradkiem spoglądałam w stronę Leona. Byłam mu niezwykle wdzięczna za to co zrobił, może jednak nie był taki zły jak się wydawał. Po skończonych zajęciach czym prędzej pobiegłam do pokoju, unikając innych osób jak ognia. Rzuciłam swoje rzeczy w kąt pokoju i weszłam pod prysznic. Potrzebowałam go jak nigdy wcześniej. Zrzuciłam z siebie wszystkie ubrania i odkręciłam wodę. Ciepłe strumienie spływały po moim nagim ciele, pomagając uspokoić natłok myśli. Dlaczego to mi zawsze przytrafiają się takie sytuacje? Przejechałam dłonią po wewnętrznej części uda, natrafiając na dość sporą bliznę. Wzdrygnęłam się na samą myśl o związanej z nią historii. Widok zapłakanej szesnastoletniej siebie w rozerwanej koszulce, z rozciętą wargą i kilkoma siniakami na ręce powracał za każdym razem kiedy natrafiałam na okropną szramę. Wtedy też ktoś musiał mnie ratować, mój brat Daiki. Czasem miałam wrażenie, że jestem całkowicie zależna od innych osób, jak małe dziecko, którego nie można odstąpić nawet na krok, bo zrobi sobie krzywdę.
-Jestem żałosna.-mruknęłam, zwiększając temperaturę wody
Powinnam nad sobą popracować, stać się bardziej samodzielna, bo w przeciwnym razie na prawdę źle skończę. Myłam się już prawie godzinę, starając się pozbyć pozostałości po ohydnym dotyku nauczyciela. Moja skóra była już zaczerwieniona, jednak wciąż czułam na sobie to paskudztwo. Myślami wracałam do wydarzeń z sali gimnastycznej. Pożądanie, jakie widziałam w oczach nauczyciela i ulga, którą poczułam kiedy na sali pojawił się Leon, powalając tego zboczeńca.
-Wyłaź wreszcie.- moja współlokatorka dobijała się do drzwi już którąś minutę
Zakręciłam wodę i ubrałam w wcześniej uszykowane rzeczy. Wyszłam z łazienki, od razu kierując się w stronę swojej części pokoju. Wtuliłam głowę w miękką poduszkę i wyjęłam telefon z kieszeni. Zaczęłam przeglądać najróżniejsze strony internetowe, próbując się czymś zająć i zapomnieć o nieprzyjemnych wydarzeniach. Niestety bezskutecznie. Usiadłam na krańcu łóżka, zastanawiając się, co powinnam zrobić. Najchętniej poszłabym gdzieś z dala od szkoły, jednak włóczenie się samotnie po mieście odpadało, nie w najbliższym czasie. Podniosłam się do pionu i narzucając na ramiona czarną bluzę, wyszłam z pokoju. Nogi same niosły mnie w stronę męskiego akademika. Skręciłam na kolejnym zakręcie i zobaczyłam przed sobą znajomą sylwetkę. Przyśpieszyłam kroku i odkaszlnęłam, zwracając na siebie uwagę czarnowłosego.
-Cześć...ja..potrzebuję towarzystwa, bardzo. Jesteś jedyną osobą, którą znam, więc pomyślałam, że...-zawahałam się przez chwilę- spędziłbyś ze mną trochę czasu?
<Leoś?>
Leon CD Rae
Niechętnie zrobiłem to o co Cizia mnie prosiła, ale czy był jakiś sens spieranie się z nią? Ku mojej uldze pielęgniarki nigdzie nie było. Musiała sobie pójść... Westchnąłem wyciągając paczkę fajek z kieszeni i od razu zapalając jedną. Dla bezpieczeństwa otworzyłem również okno. Zdecydowanie nikogo tu nie było. Nadal nie rozumiałem co mnie skłoniło do tak głupiego aktu bohaterstwa. Ten przestraszony wzrok, zupełnie tak inny od tego z wczoraj... Zupełnie do niej nie pasował. Wolałem kiedy z tą swoją niewyparzoną gębą patrzyła na mnie niemal z wyższością. Dokończyłem palić, po czym położyłem się na łóżku w gabinecie. Nic się nie powinno stać jak się chwile zdrzemnę... Dla pewności ustawiłem sobie budzik w telefonie. Na kolejną lekcje nie mogę się spóźnić. Przymknąłem oczy cały czas mając w głowie scenę z treningu... Zasnąłem. (...) Obudził mnie dźwięk własnego budzika. Na wpół we śnie odnalazłem pozostawiony telefon, jednak gdy już za piątym razem nie dałem rady nacisnąć w ten głupi przycisk by, w końcu zamilkł po prostu rzuciłem nim o ziemie. Telefon nie ucierpiał chyba na tym, aż tak bardzo. Przynajmniej znów mogłem delektować się ciszą. Zostało kilka minutek do końca lekcji. Nie mogłem dłużej odpoczywać. Zabrałem co moje i ruszyłem z powrotem na dół. Na sale wszedłem głównym wejściem. Wszyscy już zabrali się do szatni... No prawie wszyscy. Rudo-kudlasta istota siedziała, baaaa chyba nawet spała sobie w najlepsze. Podszedłem do niej nie za bardzo wiedząc co z tym faktem począć. Bóg daje mi kolejną okazje do zemsty! Grzechem byłoby nie skorzystać... Tylko co ja niby miałby takiego zrobić? Przyjrzałem się śpiącej dziewczynie. Doprawdy ciekawiło mnie jak można być takim debilem... Wypuściłem głośno powietrze z płuc. Może byłem wczoraj ciut za ostry? Podrapałem się po głowie wytężając umysł do granic możliwości. Nic. Zupełna pustka we łbie. Szybko podreptałem do szatni by się przebrać. Tak jak wcześniej znów te spojrzenia, oraz żałosne komentarze na temat tego jak przypierdoliła mi dziewczyna. Można się było tego spodziewać. Przebrałem się szybko, nawet nie zawiązując butów. W towarzystwie debili nawet i mój poziom inteligencji spadał. Tak było to możliwe. Wyszedłem od razu kierując się do drzwi wyjściowych . Jednak coś mnie zatrzymało. Spojrzałem w kierunku sali. Ciekawe czy już się obudziła... Moje nogi z dziwnych powodów same ruszyły w kierunku sali. Nie chciały mnie słuchać, nie chciały się zatrzymać. Kazały mi tam iść. A bynajmniej tak mi się wydawało. Gdy drzwi do sali były już na wyciągnięcie ręki, coś usłyszałem. Coś z wnętrza sali. Nabyte doświadczenie z oglądanych filmów sprawiło, że powstrzymałem się od wejścia. Przykucnąłem przy drzwiach i zajrzałem przez dziurkę od klucza. Cizia nadal spała w rogu sali. Nieznana mi postać się jej przyglądała. Może jakiś nauczyciel ją znalazł? Cały czas przypatrywałem się tej dziwnej sytuacji, jednak postać o równie pedalskich włosach co cizia nawet nie drgnęła. O co tu do cholery chodziło? Widoczki podziwiał czy jak?! Widoczki... Mimowolnie spojrzałem jeszcze raz na Cizie, rękaw koszulki musiał się jej znów ześliznąć bo całe ramię miała odkryte. Czy ta cholerna baba nie może mieć normalnych ciuchów? Takich, które nie przyciągają wszystkich zboczeńców z okolicy...? Dziwna postać, wreszcie i nagle się poruszyła. Wyciągnął rękę w stronę dziewczyny. Jednak zawahał się w połowie i rozejrzał dookoła. Sprawdzał czy nikt nie podgląda? Gdy spojrzał w stronę drzwi wstrzymałem oddech. Był to jakiś nauczyciel... Widziałem go na korytarzu, facet widać ma ciekawe hobby. Gdy tylko odwrócił wzrok delikatnie otworzyłem drzwi do od razu wślizgując się do środka sali. Nie byłem jeszcze pewien co zamierzam zrobić. Jednak skoro tu już wlazłem to odwrotu nie było. Może tylko mi się wydawało, że on coś knuje. Może chce ją tylko obudzić... Ta Leoś wierz se w Ludzi, Podczas gdy ja starłem się usprawiedliwiać zachowanie nauczyciela, on w tym czasie już błądził swoim brudnym łapskiem gdzieś w okolicy ud Cizi. Zaciąłem pięści. Może mam halucynacje? Ten pet mi zaszkodził? W tym czasie zbol-sensei zaczął się ośmielać. Oczywiście Cizia aż tak mocnego snu nie miała, więc po chwili się obudziła. W pierwszej chwili nie kontaktując i kompletnie nic nie rozumiejąc. Jednak gdy w jej główce trochę się przejaśniło i chciała chociażby krzyknąć nauczyciel zakneblował jej usta własną ręką, zaczął ciągnąć ją w stronę schowka na sprzęty do ćwiczeń. C'mon Leoś chyba nie zamierzasz wszystkiego tak po prostu podziwiać? Dziewczyna szamotała się próbować wyrwać... Jednak nieskutecznie. Dlaczego do cholery ja muszę mieć takiego pecha do tej dziewczyny? Nie wytrzymałem dłużej. Tak po prostu podszedłem do tego zboczeńca i najsprośniejsze w świecie uderzenie sprawiło, że się zachwiał, nim zdążył ogarnąć co go w ogóle trafił przywaliłem mu jeszcze raz. Tym razem o wiele mocniej. Nieprzyjemne chrupnięcie dało mi znać, że Zbol-sensei dożywotnio stracił kilka ząbków. Mężczyzna po tym wszystkim upadł na ziemie z dzikim wrzaskiem. Nie mogąc się wręcz powstrzymać kopnąłem go jeszcze tam gdzie najbardziej zabolało. Cudowny krzyk wypełnił całą sale. Poczułem się usatysfakcjonowany. Wytarłem zakrwawioną rękę o spodnie, że też tacy ludzie jeszcze nie wyginęli, sam się prosi o bolesną śmierć. Nagle przypomniałem sobie o dziewczynie. Wysilając się na jakkolwiek łagodne spojrzenie odwróciłem się do Cizi. Wyglądała na nieźle wystraszoną, ale chyba nic więcej jej się nie stało.. Chyba... Oj pomińmy sam fakt, że prawie została ot tak se zgwałcona. Podszedłem do niej kompletnie nie wiedząc co powiedzieć. Siedziała tak skulona zupełnie nie kontaktując tego co się właśnie stało.
- Wszystko gra? - Wydukałem po chwili. Ach Leoś ty geniuszu, no przecież, że jest zajebiście <3 Oczywiście, że nic nie gra '-' Przeklinając własną głupotę przyklęknąłem obok dziewczyny starając się z nią złapać kontakt wzrokowy. Użycie tu mocy nie było tu głupim pomysłem. Jednak fakt, że dziewczyna cały czas gapiła się w ziemie nie ułatwiał mi tego. Przed przyjazdem tutaj obiecałem sobie, być największym dupkiem na jakiego tylko mnie stać. I dobrze mi to szło. Aż do chwili gdy jakaś Cizia tak po prostu nie podbiła mi oko. Wtedy jeszcze nie rozumiałem w co się tak właściwie pakuje ani co takiego może być tego następstwem, jednak postanowiłem zaryzykować. Położyłem rękę na głowie dziewczyny i poczochrałem jej włosy. Zwykły gest, a zrobił więcej niż ja od chwili gdy wlazłem do tej sali. Różowo włosa podniosła głowę przyglądając mi się z niemałym zdziwieniem. Oczy miała jednak zeszklone, a pojedyncza łza spływała po jej policzku. - Przypierdoliłem mu. - Stwierdziłem i pierwszy raz od dłuższego czasu naprawdę szczerze się uśmiechnąłem.
- Wszystko gra? - Wydukałem po chwili. Ach Leoś ty geniuszu, no przecież, że jest zajebiście <3 Oczywiście, że nic nie gra '-' Przeklinając własną głupotę przyklęknąłem obok dziewczyny starając się z nią złapać kontakt wzrokowy. Użycie tu mocy nie było tu głupim pomysłem. Jednak fakt, że dziewczyna cały czas gapiła się w ziemie nie ułatwiał mi tego. Przed przyjazdem tutaj obiecałem sobie, być największym dupkiem na jakiego tylko mnie stać. I dobrze mi to szło. Aż do chwili gdy jakaś Cizia tak po prostu nie podbiła mi oko. Wtedy jeszcze nie rozumiałem w co się tak właściwie pakuje ani co takiego może być tego następstwem, jednak postanowiłem zaryzykować. Położyłem rękę na głowie dziewczyny i poczochrałem jej włosy. Zwykły gest, a zrobił więcej niż ja od chwili gdy wlazłem do tej sali. Różowo włosa podniosła głowę przyglądając mi się z niemałym zdziwieniem. Oczy miała jednak zeszklone, a pojedyncza łza spływała po jej policzku. - Przypierdoliłem mu. - Stwierdziłem i pierwszy raz od dłuższego czasu naprawdę szczerze się uśmiechnąłem.
*Cizia *^* Leoś bohater~ *
piątek, 12 sierpnia 2016
Rae CD Leon
-...Myślisz, że wzbudzisz tym czyjąś litość?- jego głos był niezwykle oschły i nieprzyjemny
Skrzyżowałam ręce na piersiach, zastanawiając się nad odpowiedzią. Szczerze mówiąc, sama nie wiedziałam dlaczego zdecydowałam się przyjść dzisiaj na zajęcia, zwłaszcza te z samoobrony, które mimo wszystko wymagają większego wysiłku fizycznego. Prawdopodobnie jestem zbyt uparta i lekkomyślna, by uważać zakwasy za jakąkolwiek przeszkodę, pomimo tego, że wszystkie mięśnie bolą jak diabli. Naprawdę nienawidzę tych cech, rzadko kiedy dobrze dzięki nim wychodzę. Westchnęłam i przetarłam skronie, starając się ułożyć w głowie jakąś sensowną odpowiedź. Dość niepewnie podniosłam głowę, a nasze spojrzenia się skrzyżowały, jego było pozbawione emocji i dziwnie zimne, podczas gdy moje przepełnione strachem i niepewnością co powinnam zrobić.
-Nie, nawet nie brałam tego pod uwagę. Większość i tak przejmuje się tylko sobą- mruknęłam, poprawiając za luźną koszulkę, której rękaw bezprzerwy ześlizgiwał mi się z ramienia
Nie musiałam mu się tłumaczyć, zresztą nie wyglądał on na osobę, którą szczególnie obchodzi życie innych. Taka odpowiedź najwyraźniej wystarczyła chłopakowi. Odwrócił głowę i bez słowa poszedł w kierunku drzwi wyjściowych, więc naprawdę ma zamiar wagarować. Ruszyłam za czarnowłosym, starając się za nim nadążyć. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, zagrodziłam mu drogę. Poczułam na sobie to jego zimne spojrzenie. Spróbował mnie wyminąć, jednak ponownie uniemożliwiłam mu dalszy marsz. Przykro mi, jestem całkiem niezła w blokowaniu.
-Czego jeszcze chcesz?- jego głos odbijał się echem po pustym korytarzu
-Miałam zaprowadzić cię do pielęgniarki i zamierzam to zrobić. Więc proszę, czy mógłbyś tam ze mną pójść? Mało mnie interesuje co zrobisz potem.- starałam się zabrzmieć jak najodważniej- Możemy już oboje mieć to z głowy?
Chłopak westchnął i po chwili namysłu, ku mojemu zdziwieniu, odwrócił się w kierunku schodów. Odetchnęłam z ulgą, nie miałam ochoty dłużej się z nim użerać. W ciszy przemierzaliśmy kolejne korytarze. Atmosfera była dość napięta, a żadne z nas nie zamierzało jej załagodzić. Zatrzymaliśmy się dopiero pod gabinetem pielęgniarki. Leon niechętnie wszedł do środka, a ja wróciłam na salę gimnastyczną. Ćwiczenia wciąż trwały, a nauczycielka wyraźnie zainteresowała się prowadzonymi zajęciami. Nie rozmawiała już przez telefon, zamiast tego co jakiś czas rzucała niekoniecznie pochlebne komentarze w kierunku niektórych par. Niezauważona wślizgnęłam się do sali gimnastycznej i usiadłam na jednej z drewnianych ławek. Lustrowałam wzrokiem "walczące" ze sobą sylwetki, które w kółko powtarzały te same schematy. Oparłam głowę o zimną ścianę pomieszczenia i przymknęłam oczy. Zastanawiało mnie specyficzne zachowanie chłopaka. Byłam przekonana, że mnie uderzy, odwdzięczy się za siniaka pod okiem, jednak tego nie zrobił. Za nic nie potrafiłam go rozgryźć.
-Gdzie Leon?-usłyszałam nad sobą poddenerwowany głos nauczycielki
-W pokoju. Pielęgniarka kazała mu wrócić.- wzruszyłam ramionami
Kobieta mruknęła, najwyraźniej wierząc w to, co powiedziałam i powróciła do swojego wcześniejszego zajęcia. Nie mam pojęcia czemu go kryłam, skoro nie do końca się tolerowaliśmy. Najwidoczniej nie chciałam bardziej pogarszać swojej obecnej sytuacji. Mam tylko nadzieję, że źle na tym nie wyjdę.
Skrzyżowałam ręce na piersiach, zastanawiając się nad odpowiedzią. Szczerze mówiąc, sama nie wiedziałam dlaczego zdecydowałam się przyjść dzisiaj na zajęcia, zwłaszcza te z samoobrony, które mimo wszystko wymagają większego wysiłku fizycznego. Prawdopodobnie jestem zbyt uparta i lekkomyślna, by uważać zakwasy za jakąkolwiek przeszkodę, pomimo tego, że wszystkie mięśnie bolą jak diabli. Naprawdę nienawidzę tych cech, rzadko kiedy dobrze dzięki nim wychodzę. Westchnęłam i przetarłam skronie, starając się ułożyć w głowie jakąś sensowną odpowiedź. Dość niepewnie podniosłam głowę, a nasze spojrzenia się skrzyżowały, jego było pozbawione emocji i dziwnie zimne, podczas gdy moje przepełnione strachem i niepewnością co powinnam zrobić.
-Nie, nawet nie brałam tego pod uwagę. Większość i tak przejmuje się tylko sobą- mruknęłam, poprawiając za luźną koszulkę, której rękaw bezprzerwy ześlizgiwał mi się z ramienia
Nie musiałam mu się tłumaczyć, zresztą nie wyglądał on na osobę, którą szczególnie obchodzi życie innych. Taka odpowiedź najwyraźniej wystarczyła chłopakowi. Odwrócił głowę i bez słowa poszedł w kierunku drzwi wyjściowych, więc naprawdę ma zamiar wagarować. Ruszyłam za czarnowłosym, starając się za nim nadążyć. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, zagrodziłam mu drogę. Poczułam na sobie to jego zimne spojrzenie. Spróbował mnie wyminąć, jednak ponownie uniemożliwiłam mu dalszy marsz. Przykro mi, jestem całkiem niezła w blokowaniu.
-Czego jeszcze chcesz?- jego głos odbijał się echem po pustym korytarzu
-Miałam zaprowadzić cię do pielęgniarki i zamierzam to zrobić. Więc proszę, czy mógłbyś tam ze mną pójść? Mało mnie interesuje co zrobisz potem.- starałam się zabrzmieć jak najodważniej- Możemy już oboje mieć to z głowy?
Chłopak westchnął i po chwili namysłu, ku mojemu zdziwieniu, odwrócił się w kierunku schodów. Odetchnęłam z ulgą, nie miałam ochoty dłużej się z nim użerać. W ciszy przemierzaliśmy kolejne korytarze. Atmosfera była dość napięta, a żadne z nas nie zamierzało jej załagodzić. Zatrzymaliśmy się dopiero pod gabinetem pielęgniarki. Leon niechętnie wszedł do środka, a ja wróciłam na salę gimnastyczną. Ćwiczenia wciąż trwały, a nauczycielka wyraźnie zainteresowała się prowadzonymi zajęciami. Nie rozmawiała już przez telefon, zamiast tego co jakiś czas rzucała niekoniecznie pochlebne komentarze w kierunku niektórych par. Niezauważona wślizgnęłam się do sali gimnastycznej i usiadłam na jednej z drewnianych ławek. Lustrowałam wzrokiem "walczące" ze sobą sylwetki, które w kółko powtarzały te same schematy. Oparłam głowę o zimną ścianę pomieszczenia i przymknęłam oczy. Zastanawiało mnie specyficzne zachowanie chłopaka. Byłam przekonana, że mnie uderzy, odwdzięczy się za siniaka pod okiem, jednak tego nie zrobił. Za nic nie potrafiłam go rozgryźć.
-Gdzie Leon?-usłyszałam nad sobą poddenerwowany głos nauczycielki
-W pokoju. Pielęgniarka kazała mu wrócić.- wzruszyłam ramionami
Kobieta mruknęła, najwyraźniej wierząc w to, co powiedziałam i powróciła do swojego wcześniejszego zajęcia. Nie mam pojęcia czemu go kryłam, skoro nie do końca się tolerowaliśmy. Najwidoczniej nie chciałam bardziej pogarszać swojej obecnej sytuacji. Mam tylko nadzieję, że źle na tym nie wyjdę.
<Leoś?>
czwartek, 11 sierpnia 2016
Leon CD Rae
Kolejny dzień w nowej szkole. Wszystko zapowiadało się totalnie fatalnie. Moje prawe oko dumnie wieńczył purpurowo-szary siniak. Mozolnie wygrzebałem z kieszeni już pomięty plan lekcji. Samoobrona. Przy obronie szczęścia, będę mógł się trochę wyżyć... Posłałam światu najbardziej krzywy uśmiech ze wszystkich możliwych i ruszyłem do szatni. Nieprzyjemne spojrzenia rówieśników sprawiły, że się zawahałem. Czy aby na pewno nie byłoby lepiej się zerwać? Nie Leoś! Nie masz dwunastu lat, czas pokazać tej nowej szkole, że nie mam najmniejszego zamiaru się poddać tak łatwo. Trzasnąłem drzwiami i pewnym krokiem pomaszerowałem w wolny kąt szatni. Ich wzrok nieustanie przeszywała mnie, jakby chcieli wejść w moją duszę i poznać jej wszystkie sekrety. Byłem odmieńcem, który wkroczył na ich terytorium. Zignorowałem to, nie było sensu nawet na nich patrzeć. Przebrałem się i ruszyłem w stronę sali. Przeżyłem, no cóż bynajmniej teraz. Na sali czekała już nauczycielka. Tego dnia czeka nas nauka blokowania? Brzmi ciekawie... Będzie można niechcący skrzywdzić nieuważnego idiotę. Jednak dopiero teraz spostrzegłem grupę dziewczyn.
-(...) Sama dobiorę was w pary. - Słowa nauczycielki dotarły do mnie w zwolnionym tępię. Czyli nie ma co liczyć na zostanie w parzę z jakimś klasowym badasse.. Skrzywiłem się. Obym nie trafił na jakiegoś cieniasa, którego przypadkiem zabije. W skupieniu czekałem, aż wreszcie pojawi się moje nazwisko.
- Ayuzawa.. i Santiago. - Powędrowałem wzrokiem, w stronę gdzie się teraz wszyscy gapili. Moja ofiara... Była niższa ode mnie i miała różowe kudły, a przed wszystkim posiadała cycki.
- Cizia? - Przekrzywiłem głowę nierozumiejąca tego co się dzieje. Powoli jednak docierało do mojej podświadomości, że to z nią mam być w parzę. Nieśpiesznie podszedłem do niej. Nauczycielka kontynuowała dobieranie innych uczniów w pary, więc już nikt na nas się nie gapił. Dziewczyna mimo to stała jakby właśnie kat wydał na nią najgorszy z możliwych wyroków, Stała tak skulona, ze wzrokiem wbitym w ziemię. Wyglądała jak taki mały wystraszony kociak. Zaśmiałem się w duchu przez to porównanie. Los daje szansę mi się odegrać za podbite oko! Spodobał mi się taki układ. Chociaż... Nie... Nie zamierzałem jej nic zrobić. Nawet jeżeli prawdopodobnie była jedynie zwykłą, pustą i różową cizią... Nadal była dziewczyną. Westchnąłem, nic się niestanie jak trochę ją nastraszę. Po chwili wszyscy bardziej, lub mniej zadowoleni byli podbierani. Nauka obrony. Jedna osoba zadaje cios, druga musi przeżyć... Czy coś w ten deseń! Klasnąłem w dłonie zadowolony. - Wpierw ja się będę bronić. - Stwierdziłem i o dziwo cizia nie zaprotestowała, baa nawet się nie odezwała. Posłusznie stanęła naprzeciwko mnie. Była inna niż poprzedniego dnia, a może tylko mi się wydawało? Przygotowałem się na pierwszy cios. Nawet nie musiałem się zbytnio wysilić by go zablokować. Ruchy dziewczyny były mozolne, przewidywalne, nieregularne. Ani razu też nie popatrzyła na moją twarz. Błądziła wzrokiem po całej sali. Liczyłem na trochę więcej rozrywki... Wydawało mi się, że jest wysportowana... Tak mocno oberwałem tą piłką. Zatrzymałem na chwile moje procesy myślowe. Piłką. Oberwałem. Od niej. Czyli grała. Widziałem jak wychodziła z budynku, jeżeli od razu poszła oznacza to, że zagrała calusieńki mecz... Coś mi zaczęło miauczeć... Tylko nie wiedziałem, w którym kościele. Podczas gdy dziewczyna nadal starała się dosyć daremnie zepsuć mój blok wykonałem parę testów. Przyglądając się z uwagą ruchom dziewczyny. Wyglądało na to, że odczuwała ból... Zakwasy? Na samą myśl o przeklętym bólu im towarzyszącym ciarki przeszły całe moje ciało. Odchrząknąłem dając znak dziewczynie ręką by się zatrzymała. - Teraz się zmienimy. - Stwierdziłem chłodno. Samo patrzenie na jej kulejące ruchy przyprawiało mnie o mdłości. Zmieniliśmy się pozycjami. W tym stanie, nawet jeżeli zablokuje prawdopodobnie poczuje silny ból... No cóż jej wybór! Nie musiała przychodzi na zajęcia, jeżeli nie czuła się najlepiej nie ^^? Przygotowałem się do pierwszego ciosu. Jednak coś mi przeszkodziło. Zdążyłem złapać z nią kontakt wzrokowy. Nie był jakiś wybitnie długi, ale w końcu zobaczyłem co tak naprawdę czuje. Była wystraszona. Poczułem jak coś ściska mi żołądek. Byłem aż taki potworem? Zapewne tak. Rozejrzałem się po sali, wszyscy byli zajęci swoimi ćwiczeniami, a nauczycielka rozmawiała przez telefon... Będę tego potem żałować... Zacisnąłem pięści po czym z wręcz przerażającą siłą uderzyłem się w brzuch. Od razu wylądowałem na kolanach, klnąc pod nosem, że nie potrafiłem po postu za symulować. Zerwanie się z lekcji było najprostszym sposobem by zagłuszyć wyrzuty sumienia było zerwanie się z lekcji, jeżeli mnie tu nie będzie, cizia nie będzie miała z kim ćwiczyć! Plan idealny... Może nie do końca. Po chwili grupka uczniów zauważyła, biednego mnie trzymającego się za brzuch i ściągnęła nauczycielkę. Sama Cizia patrzyła na mnie wzrokiem debila, chyba nie rozumiejąc co się stało.
- Co za idiota. - Nauczycielka wysoce zdenerwowana faktem, że ktoś przerwał jej fascynującą rozmowę wygłaszała własnie kazanie na temat tego jak można było, aż tak mocno oberwać od dziewczyny. - Jak mogłeś się nie osłonić! No nic marsz do pielęgniarki! - Plan genialny wypalił! - A ty. - Tu wskazała na Ciziunie. - Ty go tam zaprowadzisz. - Spojrzałem na nauczycielkę wzrokiem debila. Nie. Nie. NIE. To psuło cały mój plan. Nie zamierzałem spędzać z nią ani chwili mojego cennego życia.
- Trafię sam! - Odezwałem się może, aż za żywo. Nauczycielka tylko coś przeklęła pod nosem i sobie poszła. Czyli nie było szansy by się wymigać. Wstałem z ziemi, nadal odczuwając skutki uderzenia. Pomaszerowałem cały naburmuszony w kierunku wyjścia z sali. Kilka kroków za mną pałętała się różowo włosa. Gdy w końcu znaleźliśmy się na korytarzu przystanąłem rozglądając się. Gabinet pielęgniarki był na górze... A wyjście ze szkoły tuż przed nami. To było logiczne, w którą stronę ruszyłem.
- Gabinet jest tam... - Księżniczka Cizia wreszcie się odezwała wskazując na schody. No cóż za wyczyn!
- Naprawdę sądziłaś, że zamierzam tam iść? - Przewróciłem oczami, obracając się przodem do dziewczyny. - Tak poza tym liczyłaś, że wzbudzisz czyjąś litość ćwicząc w tym stanie?
*Ciziu? wytłumaczysz się Leosiowi?*
środa, 10 sierpnia 2016
Rae CD Leon
-Zabieraj co twoje i się wynoś-warknął, rzucając się na łóżko
-Spokojnie, nie zamierzam spędzić tu ani chwili dłużej-mruknęłam pod nosem
Podniosłam piłkę i posłałam chłopakowi najszerszy uśmiech jaki tylko potrafiłam.
-Mam nadzieję, że zaboli.- nawet mnie przeraziła słodkość mojego głosu
Głośno trzasnęłam drzwiami i zaśmiałam się pod nosem, słysząc przeklinającego w pokoju chłopaka. W podskokach udałam się do swojego lokum. Szczerze mówiąc z początku żałowałam, że trafiłam go tą piłką i chciałam nawet przeprosić, ale cieszę się z całego serca, że tego nie zrobiłam. Czarnowłosy okazał się dupkiem, którego najchętniej trafiłabym jeszcze raz, ale trzy razy mocniej. Może wtedy siedziałby cicho i nie psuł innym dnia.
-A tak bardzo cieszyłam się z wygranego meczu-westchnęłam, odbijając piłkę o marmurową posadzkę korytarza
Otworzyłam drzwi pokoju i rzuciłam swoje rzeczy w kąt pomieszczenia. Mojej współlokatorki nie ma, to nawet lepiej, nie do końca się dogadujemy. Zabrałam z szafy czystą piżamę i pobiegłam pod prysznic. Ciepła woda była czymś czego niesamowicie teraz potrzebowałam. Koiła zmęczone wysiłkiem mięśnie i uspokajała zszargane nerwy. Ubrałam się w przygotowany wcześniej komplet i pognałam do łóżka. Opatuliłam się ciepłym kocykiem, próbując jak najszybciej zasnąć, co o dziwo nie zajęło mi aż tak długo jak się spodziewałam.
~~~~~
Niezwykle irytujący dźwięk budzika rozniósł się po pokoju, wyrywając mnie z objęć snu. Przeklęłam pod nosem i wyłączyłam któryś już z kolei alarm. Przetarłam zaspane oczy i gwałtownie wstałam z łóżka. To była najgorsza rzecz jaką mogłam obecnie zrobić. Wszystkie moje kończyny bolały przy nawet najmniejszym ruchu. Cholerne zakwasy, nie powinnam się aż tak przemęczać. Powoli podeszłam do szafy, miałam niewiele czasu, by przygotować się na zajęcia.
Narzuciłam na siebie czarną bluzę i wyszłam z pokoju. Wyciągnęłam z kieszeni pognieciony zwitek papieru, który miał służyć mi jako plan lekcji. Przejechałam wzrokiem po drobnych literkach, szukając odpowiedniego dnia tygodnia. Wtorek, pierwsza lekcja- samoobrona. Wspaniale, lepiej nie mogłam trafić. Westchnęłam i wsunęłam karteczkę z powrotem do kieszeni. Nie mam pojęcia jak przeżyję te zajęcia, kiedy każda kończyna boli jak diabli. Weszłam do szatni, mierząc wzrokiem porozrzucane dookoła koszulki i puste butelki po wodzie. Przebrałam się w wygodniejsze rzeczy i związałam włosy w wysokiego kucyka. Proszę, niech to będzie coś mało wymagającego. Wślizgnęłam się na salę i stanęłam na uboczu, nie chcąc za bardzo rzucać się w oczy. Po chwili do szatni weszła nauczycielka, a za nią, o zgrozo, chłopacy. Wśród nich dostrzegłam czarnowłosego, z którym wczoraj odbyłam niekoniecznie przyjemną „rozmowę”.
-Witam, na dzisiejszych zajęciach poćwiczymy blokowanie. Pozwólcie, że samodzielnie dobiorę was w pary.-kobieta uśmiechnęła się złowieszczo i wyciągnęła z kieszeni notes z naszymi nazwiskami
Kilka dwójek zostało już utworzonych, a ja stresowałam się coraz bardziej. Miałam ogromną nadzieję, że trafię na kogoś nieumiejętnego, z kim nie będę musiała się męczyć.
-Ayuzawa..-niemal podskoczyłam na dźwięk swojego nazwiska- i Santiago.
Przygryzłam wargę. Właśnie w tym momencie powinnam spisać testament. Czy mogę zmienić partnera?
-Spokojnie, nie zamierzam spędzić tu ani chwili dłużej-mruknęłam pod nosem
Podniosłam piłkę i posłałam chłopakowi najszerszy uśmiech jaki tylko potrafiłam.
-Mam nadzieję, że zaboli.- nawet mnie przeraziła słodkość mojego głosu
Głośno trzasnęłam drzwiami i zaśmiałam się pod nosem, słysząc przeklinającego w pokoju chłopaka. W podskokach udałam się do swojego lokum. Szczerze mówiąc z początku żałowałam, że trafiłam go tą piłką i chciałam nawet przeprosić, ale cieszę się z całego serca, że tego nie zrobiłam. Czarnowłosy okazał się dupkiem, którego najchętniej trafiłabym jeszcze raz, ale trzy razy mocniej. Może wtedy siedziałby cicho i nie psuł innym dnia.
-A tak bardzo cieszyłam się z wygranego meczu-westchnęłam, odbijając piłkę o marmurową posadzkę korytarza
Otworzyłam drzwi pokoju i rzuciłam swoje rzeczy w kąt pomieszczenia. Mojej współlokatorki nie ma, to nawet lepiej, nie do końca się dogadujemy. Zabrałam z szafy czystą piżamę i pobiegłam pod prysznic. Ciepła woda była czymś czego niesamowicie teraz potrzebowałam. Koiła zmęczone wysiłkiem mięśnie i uspokajała zszargane nerwy. Ubrałam się w przygotowany wcześniej komplet i pognałam do łóżka. Opatuliłam się ciepłym kocykiem, próbując jak najszybciej zasnąć, co o dziwo nie zajęło mi aż tak długo jak się spodziewałam.
~~~~~
Niezwykle irytujący dźwięk budzika rozniósł się po pokoju, wyrywając mnie z objęć snu. Przeklęłam pod nosem i wyłączyłam któryś już z kolei alarm. Przetarłam zaspane oczy i gwałtownie wstałam z łóżka. To była najgorsza rzecz jaką mogłam obecnie zrobić. Wszystkie moje kończyny bolały przy nawet najmniejszym ruchu. Cholerne zakwasy, nie powinnam się aż tak przemęczać. Powoli podeszłam do szafy, miałam niewiele czasu, by przygotować się na zajęcia.
Narzuciłam na siebie czarną bluzę i wyszłam z pokoju. Wyciągnęłam z kieszeni pognieciony zwitek papieru, który miał służyć mi jako plan lekcji. Przejechałam wzrokiem po drobnych literkach, szukając odpowiedniego dnia tygodnia. Wtorek, pierwsza lekcja- samoobrona. Wspaniale, lepiej nie mogłam trafić. Westchnęłam i wsunęłam karteczkę z powrotem do kieszeni. Nie mam pojęcia jak przeżyję te zajęcia, kiedy każda kończyna boli jak diabli. Weszłam do szatni, mierząc wzrokiem porozrzucane dookoła koszulki i puste butelki po wodzie. Przebrałam się w wygodniejsze rzeczy i związałam włosy w wysokiego kucyka. Proszę, niech to będzie coś mało wymagającego. Wślizgnęłam się na salę i stanęłam na uboczu, nie chcąc za bardzo rzucać się w oczy. Po chwili do szatni weszła nauczycielka, a za nią, o zgrozo, chłopacy. Wśród nich dostrzegłam czarnowłosego, z którym wczoraj odbyłam niekoniecznie przyjemną „rozmowę”.
-Witam, na dzisiejszych zajęciach poćwiczymy blokowanie. Pozwólcie, że samodzielnie dobiorę was w pary.-kobieta uśmiechnęła się złowieszczo i wyciągnęła z kieszeni notes z naszymi nazwiskami
Kilka dwójek zostało już utworzonych, a ja stresowałam się coraz bardziej. Miałam ogromną nadzieję, że trafię na kogoś nieumiejętnego, z kim nie będę musiała się męczyć.
-Ayuzawa..-niemal podskoczyłam na dźwięk swojego nazwiska- i Santiago.
Przygryzłam wargę. Właśnie w tym momencie powinnam spisać testament. Czy mogę zmienić partnera?
<Leoś? :3>
wtorek, 9 sierpnia 2016
Leon CD Rae
Obróciłem się w stronę dziewczyny z promiennym uśmiechem.
- Nie. - Powiedziałem to zupełnie oschle, zupełnie tak jakbym pozbył się całego człowieczeństwa jakie tylko mi pozostało. Ja po prostu chciałem mieć trochę świętego spokoju, więc jakaś różowo włosa cizia nie spieprzy mi tego. Dziewczyna o dziwo nic nie powiedziała zamknęłam drzwi i tyle co ją widziałem. Nie zamierzałam się tym przejmować, nie miałem też wyrzutów sumienia z tego powodu. Chwile jeszcze tak stałem po czym ruszyłem do sekretariatu. Wypełnienie wszystkich potrzebnych dokumentów trochę mi zajęło, ale ostatecznie magiczny kluczyk do pokoju bezpiecznie wylądował w mojej kieszeni. Tyle dobrego, że nie przydzielili mi na razie żadnego współlokatora. Mogłem delektować się ciszą i spokojem. Sam Pokój przypadł mi do gustu był duży i jak na razie cały mój. Położyłem cenną torbę na łóżku, a walizkę, która dotarła tutaj tuż przede mną wsunęłem pod łóżko. Rozpakuje się jak trochę odpocznę, upał potrafi nieźle wykończyć człowieka. Nie czekając dłużej ruszyłem do łazienki. Lodowaty prysznic wydawał się najlepszą rzeczą jaka mogła spotkać mnie tego dnia. Może przebywanie tutaj nie będzie, aż takie złe? O ile natrętne dzieciaki dadzą mi chwile spokoju... Łazienka nie była sama w sobie jakąś wyjątkową, jedyne co od razu rzuciło mi się w oczy to olbrzymie lustro. Zdjąłem koszulkę i zacząłem się w nim przeglądać z miną narcyza. Gdybym mógł wyszedł bym za samego siebie <3 ale niestety nie było to jak na razie możliwe. Nie zwlekałem dłużej, zimna woda przynosiła ulgę i przyjemnie odprężała. Po kilkunastu minutach musiałem jednak zakończyć tą chwilę rozkoszy. Ubrałem na siebie jakieś szare sprane spodnie, zapomniałem zabrać ze sobą świeżej koszulki, zresztą była mi nie potrzebna. Zadowolony wróciłem do swojego pokoju, dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak bardzo w nim duszno. Podszedłem do okna, od razu je otwierając. Nagle usłyszałem świst i poczułem cholerny ból w skroni. Skrzywiłem się łapiąc za obolały twarzostan ;_; Na podłodze tuż pod moimi nogami leżała sprawczyni tego wszystkiego - piłka do kosza. Czyżby jacyś idioci grali na zewnątrz? Zapewne jeden z nich zaraz tu przyleci... Na mojej twarzy pojawił się gorzki uśmiech, chyba nie myślą, że zostawię to tak po prostu? Oparłem się o parapet, rozmasowując obolałe miejsce. Tak jak się spodziewałem po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi.
- Właź. - Rzuciłem krótko. Po krótkiej chwili klamka poruszyła się i do pokoju weszła dziewczyna, ale żeby zwykła! Ta sama idiotka co wcześniej. Czyli po całej zabawie nici... - Te cizia co się tak gapisz? - Spytałem widząc jak laska cała czerwona na twarzy wlepia się we mnie chyba nie wiedząc co powiedzieć, wcześniej faceta nie widziała czy jak? - Zboczeniec - Dodałem po chwili widząc jej speszenie. Wyglądało na to, że karma lubi wracać.
- Nie... To nie tak! - Jej irytujący głos sprawiał, że dostawałem pierdolca w czystej postaci. Chociaż mogła to być też wina uderzenia, łeb dawno mnie tak nie bolał. Zaśmiałem się kopiąc w jej stronę piłkę.
- Zabieraj co twoje i się wynoś. - Z głuchym jękiem padłem na łóżko. Bolało, cholernie bolało. Czym ja sobie na to zasłużyłem? Teraz będę pradował z podbitym okiem po całej szkole.
- Nie. - Powiedziałem to zupełnie oschle, zupełnie tak jakbym pozbył się całego człowieczeństwa jakie tylko mi pozostało. Ja po prostu chciałem mieć trochę świętego spokoju, więc jakaś różowo włosa cizia nie spieprzy mi tego. Dziewczyna o dziwo nic nie powiedziała zamknęłam drzwi i tyle co ją widziałem. Nie zamierzałam się tym przejmować, nie miałem też wyrzutów sumienia z tego powodu. Chwile jeszcze tak stałem po czym ruszyłem do sekretariatu. Wypełnienie wszystkich potrzebnych dokumentów trochę mi zajęło, ale ostatecznie magiczny kluczyk do pokoju bezpiecznie wylądował w mojej kieszeni. Tyle dobrego, że nie przydzielili mi na razie żadnego współlokatora. Mogłem delektować się ciszą i spokojem. Sam Pokój przypadł mi do gustu był duży i jak na razie cały mój. Położyłem cenną torbę na łóżku, a walizkę, która dotarła tutaj tuż przede mną wsunęłem pod łóżko. Rozpakuje się jak trochę odpocznę, upał potrafi nieźle wykończyć człowieka. Nie czekając dłużej ruszyłem do łazienki. Lodowaty prysznic wydawał się najlepszą rzeczą jaka mogła spotkać mnie tego dnia. Może przebywanie tutaj nie będzie, aż takie złe? O ile natrętne dzieciaki dadzą mi chwile spokoju... Łazienka nie była sama w sobie jakąś wyjątkową, jedyne co od razu rzuciło mi się w oczy to olbrzymie lustro. Zdjąłem koszulkę i zacząłem się w nim przeglądać z miną narcyza. Gdybym mógł wyszedł bym za samego siebie <3 ale niestety nie było to jak na razie możliwe. Nie zwlekałem dłużej, zimna woda przynosiła ulgę i przyjemnie odprężała. Po kilkunastu minutach musiałem jednak zakończyć tą chwilę rozkoszy. Ubrałem na siebie jakieś szare sprane spodnie, zapomniałem zabrać ze sobą świeżej koszulki, zresztą była mi nie potrzebna. Zadowolony wróciłem do swojego pokoju, dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak bardzo w nim duszno. Podszedłem do okna, od razu je otwierając. Nagle usłyszałem świst i poczułem cholerny ból w skroni. Skrzywiłem się łapiąc za obolały twarzostan ;_; Na podłodze tuż pod moimi nogami leżała sprawczyni tego wszystkiego - piłka do kosza. Czyżby jacyś idioci grali na zewnątrz? Zapewne jeden z nich zaraz tu przyleci... Na mojej twarzy pojawił się gorzki uśmiech, chyba nie myślą, że zostawię to tak po prostu? Oparłem się o parapet, rozmasowując obolałe miejsce. Tak jak się spodziewałem po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi.
- Właź. - Rzuciłem krótko. Po krótkiej chwili klamka poruszyła się i do pokoju weszła dziewczyna, ale żeby zwykła! Ta sama idiotka co wcześniej. Czyli po całej zabawie nici... - Te cizia co się tak gapisz? - Spytałem widząc jak laska cała czerwona na twarzy wlepia się we mnie chyba nie wiedząc co powiedzieć, wcześniej faceta nie widziała czy jak? - Zboczeniec - Dodałem po chwili widząc jej speszenie. Wyglądało na to, że karma lubi wracać.
- Nie... To nie tak! - Jej irytujący głos sprawiał, że dostawałem pierdolca w czystej postaci. Chociaż mogła to być też wina uderzenia, łeb dawno mnie tak nie bolał. Zaśmiałem się kopiąc w jej stronę piłkę.
- Zabieraj co twoje i się wynoś. - Z głuchym jękiem padłem na łóżko. Bolało, cholernie bolało. Czym ja sobie na to zasłużyłem? Teraz będę pradował z podbitym okiem po całej szkole.
*Rae?*
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Rae CD Leon
Wpadające do pokoju promienie słońca nie dawały mi spokoju, próbując za
wszelką cenę odciągnąć mnie od nauki. Szczerze mówiąc, chętnie
przystałabym na ich propozycję, jednak miałam za dużo zaległości, by móc
sobie na to pozwolić. Westchnęłam i odchyliłam głowę, kładąc ją na
miękkim oparciu krzesła. Byłam zmęczona i poddenerwowana, chyba
rzeczywiście powinnam zrobić sobie przerwę. Ostrożnie podniosłam się z
krzesła, rozciągając obolałe mięśnie. Siedzenie kilka godzin w jednej
pozycji nie było dobrym pomysłem i nie powinnam tego więcej powtarzać.
Wygrzebałam z szafy piłkę do kosza i kilka drobnych, nigdy nie wiadomo,
kiedy się przydadzą. Wyszłam z pokoju i sprężystym krokiem przemierzałam
kolejne korytarze. Nie spotkałam ani jednej żywej duszy. Gdyby nie
wspólne zajęcia, zastanawiałabym się, czy nie jestem jedyną osobą, która
uczęszcza do tej szkoły. Zresztą, nawet jeśli już kogoś spotykałam, to
zazwyczaj były to grupki przyjaciół, do których wolałam się nie
wpraszać.
Stanęłam przed masywnymi drzwiami akademii i nacisnęłam klamkę. Poczułam uderzenie, pod wpływem którego upadłam na podłogę. Syknęłam z bólu i delikatnie rozmasowałam powstałego na policzku siniaka. Jeszcze tego mi brakowało. Podniosłam głowę, by spojrzeć na sprawcę całego zajścia. Okazał się nim wysoki, czarnowłosy chłopak z niezwykle obojętnym wyrazem twarzy. Chwyciłam wyciągniętą w moją stronę dłoń i podniosłam się do pionu. Otrzepałam ubrania z mało widocznych pyłków i chwyciłam piłkę, która pod wpływem upadku zaczęła turlać się po korytarzu.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się nieśmiało
Chłopak wzruszył ramionami i nie odezwał się ani słowem. Więc jego podejście jest równie obojętne, co wyraz twarzy. Nieco się zmieszałam, nie wiedząc, co powinnam zrobić, odejść czy kontynuować rozmowę? Przyjrzałam się czarnowłosemu, z pewnością był nowy, nigdy wcześniej go tu nie widziałam.
-Rae Ayuzawa- odezwałam się wreszcie, próbując przerwać niezręczną ciszę
-Leon-rzucił od niechcenia, pusto wpatrując się w przestrzeń
Westchnęłam cicho, zakładając kosmyk włosów za ucho. Wygląda na to, że chłopak nie jest skory do rozmów i ciężko będzie się z nim dogadać. Przycisnęłam piłkę mocniej do klatki piersiowej i minęłam Leona, próbując wyjść ze szkoły. Nie zareagował, najwidoczniej podoba mu się taki obrót spraw. Wyszłam na zewnątrz, ciesząc się piękną pogodą. Odwróciłam się, rzucając przelotne spojrzenie oddalającemu się czarnowłosemu. Przytrzymałam drzwi, by się nie zamknęły i odezwałam się na tyle głośno, by chłopak mnie usłyszał.
-Nie potrzebujesz może towarzystwa?
Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam, skoro Leon nie wyglądał jakby chciał spędzać czas z kimś innym niż on sam. Przeklęłam się w duchu za to co zrobiłam i spuściłam głowę. Czyżby samotność doskwierała mi w aż takim stopniu?
Stanęłam przed masywnymi drzwiami akademii i nacisnęłam klamkę. Poczułam uderzenie, pod wpływem którego upadłam na podłogę. Syknęłam z bólu i delikatnie rozmasowałam powstałego na policzku siniaka. Jeszcze tego mi brakowało. Podniosłam głowę, by spojrzeć na sprawcę całego zajścia. Okazał się nim wysoki, czarnowłosy chłopak z niezwykle obojętnym wyrazem twarzy. Chwyciłam wyciągniętą w moją stronę dłoń i podniosłam się do pionu. Otrzepałam ubrania z mało widocznych pyłków i chwyciłam piłkę, która pod wpływem upadku zaczęła turlać się po korytarzu.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się nieśmiało
Chłopak wzruszył ramionami i nie odezwał się ani słowem. Więc jego podejście jest równie obojętne, co wyraz twarzy. Nieco się zmieszałam, nie wiedząc, co powinnam zrobić, odejść czy kontynuować rozmowę? Przyjrzałam się czarnowłosemu, z pewnością był nowy, nigdy wcześniej go tu nie widziałam.
-Rae Ayuzawa- odezwałam się wreszcie, próbując przerwać niezręczną ciszę
-Leon-rzucił od niechcenia, pusto wpatrując się w przestrzeń
Westchnęłam cicho, zakładając kosmyk włosów za ucho. Wygląda na to, że chłopak nie jest skory do rozmów i ciężko będzie się z nim dogadać. Przycisnęłam piłkę mocniej do klatki piersiowej i minęłam Leona, próbując wyjść ze szkoły. Nie zareagował, najwidoczniej podoba mu się taki obrót spraw. Wyszłam na zewnątrz, ciesząc się piękną pogodą. Odwróciłam się, rzucając przelotne spojrzenie oddalającemu się czarnowłosemu. Przytrzymałam drzwi, by się nie zamknęły i odezwałam się na tyle głośno, by chłopak mnie usłyszał.
-Nie potrzebujesz może towarzystwa?
Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam, skoro Leon nie wyglądał jakby chciał spędzać czas z kimś innym niż on sam. Przeklęłam się w duchu za to co zrobiłam i spuściłam głowę. Czyżby samotność doskwierała mi w aż takim stopniu?
Od Leona
Mijała właśnie trzecia godzina od kiedy usiadłem przy małym różowym stoliku tuż pod jakąś kawiarenką. Powoli przeżuwałem kremowe ciastko co jakiś czas popijając je ciepłą herbatą. Patrząc na moją zmęczoną twarz można byłoby wywnioskować, że wstała kilka chwil temu, chociaż było już po szesnastej. Sobota, dzień tak piękny jak żaden inny. Westchnąłem może ciut za głośno. Lot samolotem nie można było zaliczyć do najprzyjemniejszych w moim życiu. Ciągłe wrażenie, że samolot spadnie i się rozbije sprawiło, że przez całą podróż nie zmrużyłem nawet oka. Mimowolnie moja głowa sama powędrowała do dołu. W ostatniej chwili powstrzymałem się od całkowitego rozłożenia na stoliku. Podparłem się na łokciach, otwartymi dłońmi przytrzymując ciężką jak kamień głowę.
- Spać mi się chcę... - Wymruczałem prawie bezgłośnie. Nie mogłam pozwolić sobie na dłuższe leniuchowanie. Właściciel kawiarni już od dłuższego czasu wyczekiwał aż w końcu zwolnię miejsce nowym klientom. Nieśpiesznie wstałem zostawiając przy stoliku banknot. Nie czekałam aż ktoś wyda mi resztę. Nie było takiej potrzeby, chciałem jak najszybciej znaleźć się w kolejnym cichym miejscu. Przerzuciłem przez ramię szarą torbę, jedną z ostatnich pamiątek po ojcu i żwawo ruszyłem w stronę mojego nowego domu. Przemierzając słoneczne ulice Tokio miałem wrażenie, że znajduje się w zupełnie innym świecie, tutejsza architektura, ludzie nawet zapachy. Wszystko to przyprawiało mnie o ciarki na plechach. Dotychczas nie wyjeżdżałem z mojego rodzinnego miasta. Nie było na to czasu ani pieniędzy. Teraz, jednak czułem się jak taka mała złota rybka spędzająca całe dnie w kulistym akwarium nie znając trosk brutalnego świata. Do chwili gdy nieuważny właściciel spuszcza ją w klopie, tym sposobem fundując jej darmową przepustkę prosto do dzikiego królestwa Posejdona - Oceanu. Mimo nieprzyjemnego uczucia pustki byłem również podekscytowany. Przyjazd tutaj oznaczał dla mnie zupełnie nowe życie. Moja ręka powędrowała do kieszeni wyciągając z niej małe czerwone słuchawki. Umieściłem je w uszach, w tym samym czasie manewrując przy telefonie. Już po chwili przyjemne dźwięki muzyki rozbrzmiewały w mojej głowie, wywołując mimowolny uśmiech na kaprawej mordzie. Po chwili marszu natknęłam się na budkę z lodami, był taki upał... Wygrzebałem z kieszeni kilka drobniaków podchodząc do lady.
- Niech będą dwie gałki... Zielona herbata i... - Zawahałem się przez chwilę wiedząc, że ta decyzja zmieni całe moje życie. - Truskawkowe. - Starsza pani posłała mi promienny uśmiech napełniając wafelek esencją życia.
- Nie jesteś stąd chłopcze. - Bardziej stwierdziła niż zapytała. Miałem niewiele czasu na naukę języka, więc nadal mówiłem z typowym akcentem dla mojego kraju.
- Aż tak źle mówię po Japońsku?..? - Odebrałem loda, krzywiąc się na myśl o tym, że tutejszym może być nie w smak, że obcokrajowiec panoszy się po ich szkole. Staruszka, jednak zaśmiała się kręcąc głową.
- Twoje oczy mi to powiedziały. - Przy tych słowach wskazała na swoje ciemne tęczówki. Dopiero teraz to zauważyłem, ale większość osób jakie zdążyłem napotkać tutaj miała takie same. Zacząłem pałaszować ochładzający przysmak. Jeżeli się nie pomyliłem zbliżała się właśnie siedemnasta, musiałem jak najszybciej odnaleźć akademik. Ruszyłem przed siebie co chwilę pytając o drogę. W końcu gdy na zegarku wybiła osiemnasta stanąłem na progu mojego nowego domu. Pewnym ruchem otworzyłem drzwi i jak na zawołanie usłyszałem głuche uderzenie i tak charakterystyczne ''Auu''.
Przewróciłem oczami, patrząc na biedną ofiarę drzwi, która zaliczyła macanko z ziemią. Zupełnie odruchowo wyciągnąłem rękę w jej stronę by pomóc wstać. Jednak pozostały mi jakieś ludzkie odruchy. Nie zamierzałem być jednak miły, sprawdzić czy aby kogoś już na wejście nie uszkodziłem i pójść sobie mając na wszystko wywalone jak gdyby nic. Plan idealny.
* Ktoś? Coś? :3 jestem otwarty ( ͡° ͜ʖ ͡° ) na propozycję *
Subskrybuj:
Posty (Atom)