Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celestia i Olivier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celestia i Olivier. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Celestia CD Olivier

-Możemy tu zostać i dać się złapać, albo uciec. - powiedział
Zaśmiałam się, pierwsze dni w akademii i już miałabym mieć problemy? W życiu na to nie pozwolę!
- Oczywiście, że zwiewamy, ale drzwi nie wchodzą w grę, stoją tam nauczyciele - złapałam się za głowę
- Mamy jeszcze...okna- odrzekł i uśmiechnął się podejrzanie
- No to mamy jeszcze bardziej przeje bane jak wyjdziemy poza budynek - powiedziałam - trudno... Chodź puki jeszcze możesz iść - parsknęłam śmiechem
Weszłam na niewielką szafkę umieszczoną obok okna i wyskoczyłam przez nie lądując na trawniku. Chłopak zrobił to samo.
- Więc tak...mam pomysł - zaczęłam mówić - przebiegniemy przez ulicę do drugiego skrzydła budynku, a tam to wejdziemy tylnym wejściem do pokoi, jeszcze trzeba wymyślić coś, bo będzie tysiąc pytań o to gdzie byliśmy.
Olivier już chyba mało co rozumiał z tego co mówiłam, no cóż, nie trzeba było aż tyle pić, chodź mi język też się nieco plątał.
Byłam mniej pijana więc złapałam ho za rękę i gdy byliśmy już po drugiej stronie znalazłam drzwi, które na nasze nieszczęście były zatrzaśnięte. Przeklęłam ze zdenerwowania i kopnęłam mocno w drewniane drzwi. Myślałam, że to na nic, ale wejście wyrwało się z zawiasów i runęło z hukiem na posadzkę. Nauczyciele prawdopodobnie już tu podążali, lekko przestraszona, nadal trzymając Olivera, który zasypiał powoli i opierał się o mnie, pobiegłam na górę pod pokój chłopaka. Przeszukałam jego kieszenie, ale nie znalazłam klucza, na szczęście ja niczego nie zgubiłam. Miałam pokój na kolejnym piętrze, otworzyłam drzwi i cicho wprowadziłam mojego towarzysza do środka. Nie wiem która była godzina, że wszyscy spali, ale moje lokatorki na szczęście też.
Miałam ochotę zemdleć, ale Olivier zasnął pierwszy, zaciągnęłam go na moje łóżko umieszczone za ścianką w rogu. Miałam świadomość, że nikt nie może tu wchodzić, oprócz dziewczyn z mojego pokoju. Sama położyłam się na materacu i już po paru sekundach zasnęłam.
Na następny dzień obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Wstałam, nie miałam pojęcia co się dzieje, ktoś leżał na moim łóżku, ja na materacu, na podłodze, a na korytarzu było straszne zamieszanie.
 
>Olivier?<

niedziela, 7 sierpnia 2016

Olivier CD Celestia

Z ciekawością wysłuchałem prośby dziewczyny. Więc jej zapał nie ostygł, chciała grać dalej. Uśmiechnąłem się łobuzersko i odgarnąłem z czoła kilka zabłąkanych kosmyków.
-Nie mam w zwyczaju odmawiać utalentowanym osobom.-rzuciłem jej przelotne, wypełnione determinacją spojrzenie
Uśmiechnęła się lekko i oboje ruszyliśmy w stronę salonu. Z tego co się orientowałem, znajdował się on na pierwszym piętrze, gdzieś przy końcu korytarza. Włożyłem ręce do kieszeni i pogwizdywałem cicho. Nie wiedziałem jak mógłbym zagaić rozmowę, praktycznie nie znałem tej dziewczyny. Zatrzymaliśmy się przed dużymi, dębowymi drzwiami, prowadzącymi do salonu. Nacisnąłem klamkę i puściłem Celestię przodem, najwidoczniej pozostało we mnie jeszcze coś z gentlemana. Pokój był dużo większy niż się spodziewałem. Czerwone dodatki wyraźnie odznaczały się na tle biało-czarnych ścian i mebli. Podszedłem do barku, wyciągając z niego butelkę alkoholu oraz dwie szklanki, to jedyne naczynia jakie udało mi się tu znaleźć. Usiadłem naprzeciwko dziewczyny, nalewając nam trunku.
-Masz ogień?- zapytała, wkładając papierosa do ust
Wyciągnąłem z kieszeni zapalniczkę, będącą już na wykończeniu i podałem ją czarnowłosej.
-Nie palę-uprzedziłem pytanie dziewczyny, która podsuwała mi pod nos paczkę szlugów.
Wzdrygnęła ramionami i wypuściła ust szarawy dym. Ułożyłem się wygodnie na kanapie i przetasowałem swoje karty. Miałem już pomysł na to, w co moglibyśmy grać.
-Co powiesz na pokera? Zagramy kilka rund. Pokonany każdej z nich pije całą szklankę. Przegrywa ten, kto pierwszy się upije.-podzieliłem talię na kilka mniejszych stosów
-Może być-przytaknęła, zaciągając się papierosem
Rozdałem karty, a aura jaką można było wyczuć w pomieszczeniu, stała się wręcz nie do wytrzymania dla kogoś, kto nigdy się hazardem nie zajmował. Oboje byliśmy skupieni, żadne z nas nie miało zamiaru przegrać. Co jakiś czas używałem swoich zdolności, by przechylić szalę zwycięstwa na własną stronę. Dziewczyna z pewnością również używała swoich, jeśli może dzięki nim wygrać. Po którejś z kolei wypitej szklance obraz zaczął mi się rozmywać. Nie miałem pojęcia, czy to na w skutek spożytego trunku, czy częstego używania madness. Graliśmy dalej, a ja coraz bardziej traciłem świadomość. Byłem niemal pewien, że jutrzejszy dzień nie będzie należał do najprzyjemniejszych. Spojrzałem na Celestię, która również nie wyglądała na do końca trzeźwą.
-To jednak nie był aż tak dobry pomysł-zaśmiałem się, dopijając zawartość szklanki
Czułem, że moje policzki robią się czerwone, a ja zaczynam majaczyć. Wypiłem zdecydowanie za dużo. Przeciągnąłem się, prostując obolałe kończyny.
-Gdzie oni są?- zdenerwowany, damski głos rozniósł się po korytarzu
Wstałem ostrożnie, by niczego nie potrącić i podszedłem do drzwi, by podsłuchać resztę rozmowy. Kobieta zdecydowanie mówiła o mnie i mojej towarzyszce. Odwróciłem się w kierunku czarnowłosej.
-Możemy tu zostać i dać się złapać, albo spróbować uciec…- starałem się zabrzmieć jak najbardziej normalnie i posłałem jej figlarny uśmiech

<Celestia?>

wtorek, 26 lipca 2016

Celestia CD Olivier

Ja również zchowałam swoją talię kart do niewielkiej kieszeni. Ten remis popsuł mi zupełnie humor, myśl, że trafiłam na kogoś równie dobrego jak ja w te klocki z jednej strony mnie dobijała. Myślałam, że nigdy nie spotkam kogoś tak dobrego, po raz pierwszy mogłam przerwać, nawet nie pamiętałam kiedy ostatnio zremisowałam z przeciwnikiem. Z drugiej zaś strony cieszyłam się, ponieważ mogę się wykazać, właśnie teraz przed tym chłopakiem I nie tylko. Moje zdenerwowanie nie mijało, ale na mojej twarzy pokazał się lekki uśmiech.
 - Cóż...mój drogi Oliverze. Będę musiała odmówić gry "kiedyś". 
Chłopak popatrzył na mnie zdziwiony, ale nic nie odpowiedział, widocznie czuł, iż mam coś jeszcze do oznajmienia. Położyłam swoją dłoń na jego ramieniu i postakułam w nie czarno planowanymi paznokciami.
 - Nie kiedyś, ale co powiesz na teraz? Gra na pierwszym piętrze, w salonie...przy stoliku, wokół szepczący ludzie, dym z papierosów i alkochol...- wymieniałam i wymieniałam, ale te myśli szybko się rozbiły. - Wiem...to nie szkoła dla hazardzistów. 
(Oliverze? C: )

Olivier CD Celestia

-Król i as..wygrałam-uśmiechnęła się triumfalnie kładąc karty na mojej otwartej dłoni
 Spojrzałem na nią przenikliwie. W jej oczach widać było determinację i pewność swoich umiejętności, miała wzrok taki sam jak znaczna część hazardzistów. Uśmiechnąłem się łobuzersko i wyciągnąłem w kieszeni kolejną kartę. Dziewczyna zrozumiała sygnał i również uszykowała swoją.
Rzuciliśmy je w tym samym momencie.
 -Moja ósemka przebija twoją szóstkę, 1:1-znów posłałem jej cwaniacki uśmiech
Czarnowłosa zacisnęła pięści i wyjęła całą talię z kieszeni sukienki. Wyraźnie chciała wygrać, zresztą ja również. Porażka nie wchodziła w grę, zawsze wygrywałem i nie zamierzałem tego zmieniać. Po chwili rzucaliśmy kartami jak oszalali, jednak czego innego można się było spodziewać po dwóch hazardzistach. Dziewczyna nie była słaba, grała lepiej niż jakikolwiek inny przeciwnik, z którym grałem. Czułem jak mój uśmiech poszerza się z każdą kolejną rzuconą kartą, dawno nie miałem tak wyrównanej gry.
 -Wygląda na to, że mamy remis-powiedziałem, rzucając ostatnią kartę, dziewiątkę trefl
 -Tak, na to wygląda-przytaknęła, wyraźnie niezadowolona z wyniku
 -Jestem Oliver-pozbierałem swoje karty i uśmiechnąłem się do niej cwaniacko- Mógłbym poznać imię mojej przeciwniczki
-Celestia- powiedziała niezwykle obojętnym tonem
 -Dobrze mi się z tobą grało. Powtórzmy to kiedyś-odwróciłem się rzucając jej przelotne, pełne ciekawości spojrzenie
<Celestio?>

Celestia CD Olivier

Leżałam na łóżku w pokoju. Oprócz mnie nie było tam nikogo, przynajmniej tak mi się wydawało, w czteroosobowym mieszkanku, bo ten pokój wyglądał jak niewielkie miszkanko, mieszkałam jak narazie tylko ja. Mogłam przez pewien czas cieszyć się samotnością i swobodą.
Nikt nie hałasował i nie wydawał irytujących dźwięków. Doskonale.
Leżąc tak rozmyślałam tylko. O czym? Dosłownie o wszystkim, nawet o tym jak będą wyglądać kolejne dni w tym budynku.
W końcu postanowiłam, że zejdą na dół i napiję się gorącej herbaty, jej smak to coś cudownego, mogę go porównać do ambrozji. Wstałam z miękkiego materaca przykrytego ciemnobrązowym kocem, poprawiłam fryzurę przed lustrem po czym zeszlam na dół po schodach. Nie rozglądałam się zbytnio na boki, tylko szłam wyprostowana jak księżna.
Czasami nawet tak się czułam. Nagle poczułam ból ramienia, ktoś mnie uderzył. Prawdopodobnie niechcący, ale można by było bardziej uważać.
 Ból nie był nie do zniesienia i szybko minął, ale to co robiłam i mówiłam wypadało podzielić sobie przez dziesięć. Zlapałam się za ramię i syknęłam, dobra ze mnie aktorka, to wiem. Odwrociłam głowę w kierunku postaci, był to wysoki chłopak i ciemnych włosach i przepięknych błękitnych oczach.
 - Mógłbyś trochę uważać...taka drobna osóbka jak ja...jest wrażliwa na urazy, wiesz jakie to uczucie, kiedy kości łamiął się przy zwykłym dotknięciu?! - powiedziałam z przewrażliwieniem w głosie.
Nagle z kieszeni chłopaka wypadły dwie karty, był to as i królowa.
Podniosłam je i podałam chłopakowi po czym szybko wyciągnęłam dwie pierwsze karty z kieszeni swojej sukienki i zrzuciłam na dłoń ciemnowłosego. Uśmiechnęłam się.
- Król i ...as, wygrałam.

Od Olivera

Mury szkoły stały się moim nowym domem, stały się miejscem, gdzie nie muszę bać się tego, co przyniesie jutro. Dołączenie tutaj, było moją jedyną szansą na rozpoczęcie nowego życia, nikt nie wiedział tu o mojej przeszłości i nie oceniał na jej podstawie. Siedziałem na schodach przy męskiej części akademika i z powodu braku innego zajęcia, tasowałem karty. Przeskakiwały one z jednego miejsca do drugiego, niemal cały czas będąc w ruchu.
Westchnąłem i podzieliłem je na dwie kupki. Granie samemu z sobą w wojnę nie jest zbytnio emocjonujące, jednak nie miałem żadnego partnera. Szkoła wydawała się być pusta lub zwyczajne za duża, żeby spotykać kogoś na każdym kroku. Mimo wszystko chciałbym z kimś porozmawiać, zagrać w karty, albo zrobić cokolwiek innego, co robią ludzie w moim wieku.
Westchnąłem ciężko i przeczesałem dłonią wiecznie opadające mi na twarz, czarne włosy. Będę musiał je wreszcie nieco podciąć, zaczynają mnie denerwować. Odsłoniłem pierwszą kartę z każdej grupki. Dwie damy, nieźle się zaczyna. Wyłożyłem kolejne karty, dwie zasłonięte oraz dziewiątkę i siódemkę, wygląda na to, że tym razem lewa ręka wyszła z wojny zwycięsko. Zabrałem zdobyte karty i włożyłem je pod spód talii.
 Kolejna runda, król i ósemka, lewa ręka znów okazała się mieć większe szczęście. Grałem tak jeszcze przez chwilę, jednak wygrywanie z samym sobą nie było ani trochę satysfakcjonujące i szybko mi się znudziło. Zebrałem wszystkie karty w jedną kupkę i włożyłem do kieszeni bluzy. Wstałem z zimnej posadzki i przeciągnąłem się, budząc do życia wszystkie mięśnie, które niezwykle ścierpły od kilkugodzinnego siedzenia w niemal tej samej pozycji. Włożyłem ręce do kieszeni i pogwizdując cicho przemierzałem korytarze, niczym nie różniące się od siebie proste, w których łatwo było się zgubić. Trzeba przyznać, że to miejsce mnie przytłaczało, było niemal puste i potwornie ciche, było idealnym przeciwieństwem rodzinnego kasyna, w którym spędziłem całe swoje dotychczasowe życie. W pewnym momencie poczułem uderzenie w okolicach łokcia, musiałem się z kimś zderzyć.
 -Przepraszam, zagapiłem się-powiedziałem i delikatnie odwróciłem głowę w stronę „rozmówcy”
 <Ktoś?>